Człowiek, który stoi za "wojnami łódzkich kibiców" udzielił wywiadu. "Jestem bezrobotny, mam czas"

Słynne napisy na murach robi Jan III Waza. Pod taki pseudonimem ukrywa się pewien bezrobotny, który udzielił wywiadu TVN24. Zamaskowany i ze zmienionym głosem prosi, żeby w żadnym wypadku nie nazywać go artystą.

Niezwykle wymyślne, a przy tym względnie kulturalne docinki kibiców łódzkich klubów piłkarskich, Widzewa i ŁKS-u, zdobią mury miasta od dłuższego czasu i zdobyły już sobie sporą popularność w internecie.

Jestem bezrobotny - tłumaczy - więc w wolnych chwilach, których jest dużo, robię napisy.

Łodzianin tłumaczy w wywiadzie dla TVN24, że nigdy nie chciał obrażać żadnej z drużyn, chciał tylko, by kibice bazgrzący po murach zmienili swój język na łagodniejszy.

ZOBACZ NAJLEPSZE NAPISY NA MURACH >>>

Teksty takie jak "ŁKS robi herbatę w wodzie po pierogach" czy "Widzew nie obiera ananasa ze skórki i w ogóle jest strasznym niejadkiem", kojarzy chyba każdy łodzianin.

Ludziom się to podoba, bo to jest coś świeżego, innego - twierdzi performer - Coś, co ich po prostu bawi. A kibol będzie mnie szukał z maczetą po osiedlu.

Mimo popularności Jan III Waza nie chce być nazywany artystą, twierdzi wręcz, że niektórzy ludzie mogliby uznać jego działania za wandalizm. Aby tego uniknąć, tworząc napisy stosuje się do ważnej zasady.

Zawsze dobieram ściany tak, aby nie niszczyć czyjegoś mienia. Łódź ma tak mało nowych elewacji, że trzeba je szanować. Pisanie po nich to głupota.

I choć jego działania zaczynają przyciągać naśladowców, Jan III Waza zamierza powoli wycofywać się z działalności. I zobaczyć, co z tym zrobią kibice.

Więcej o:
Skomentuj:
Człowiek, który stoi za "wojnami łódzkich kibiców" udzielił wywiadu. "Jestem bezrobotny, mam czas"
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX