Jego żona zachorowała, więc... założył różową spódniczkę i ruszył w świat, żeby rozbawić ją do łez [ZOBACZ]

Gdy żona Boba Careya zachorowała, postanowił ją pocieszyć. Tak rozpoczęła się jego przygoda z różowym tutu i fundacją, która pomaga kobietom chorym na raka piersi.

Gdy żona Boba Careya zachorowała, postanowił ją pocieszyć. Tak rozpoczęła się jego przygoda z różowym tutu i fundacją, która pomaga kobietom chorym na raka piersi. (fot. Bob Carey / thetutuproject.com)

Tutu to krótka spódniczka, którą noszą baletnice. Jeśli widzieliście kiedykolwiek program taneczny albo film związany z baletem, to dobrze wiecie, jak wygląda. Ale w tym wypadku różowe tutu nie służy artystkom występującym na scenie, a mężczyźnie, który chciał pomóc chorej na raka żonie. W jaki sposób? Rozbawiając ją do łez.

Wszystko zaczęło się od żartu. Fotograf Bob Carey zrobił sobie zdjęcie, na którym ubrany był jedynie w różowe tutu. Jak sam później stwierdził, był to dziwaczny pomysł. Jednak fotografia przedstawiająca mężczyznę z piwnym brzuszkiem w tak nietypowym stroju, niezwykle rozbawiła jego żonę - Lindę.

Kilka miesięcy później wykryto u niej raka piersi. Chociaż wydawało się, że go pokonała, to jednak co jakiś czas musi mierzyć się z nawrotami choroby. Dlatego Bob postanowił kontynuować swój artystyczny projekt, ku uciesze Lindy. Jak się okazało, był to doskonały pomysł.

Kiedy Linda pojechała na leczenie, miała na swoim telefonie moje zdjęcia. Gdy pokazała je kobietom z oddziału, te nie mogły powstrzymać śmiechu, a czas upływał im szybciej. Wiedziałem, że to musi mieć ciąg dalszy, że muszę robić kolejne zdjęcia. W końcu stało się to dla mnie bardzo ważne - powiedział Bob.

Ale to był dopiero początek. Zaskoczeni zainteresowaniem z jakim spotkały się zdjęcia, Linda i Bob postanowili założyć fundację, która będzie pomagała kobietom zmagającym się z rakiem piersi. Oprócz darowizn na konto fundacji wpływają pieniądze ze sprzedaży fotografii Careya noszącego różowe tutu.

Radzenie sobie z chorobą może być trudne, ale czasami najlepszą rzeczą - nie, jedyną rzeczą - którą możemy zrobić, żeby stawić czoła kolejnemu dniu, jest śmiech - powiedział Bob.

O akcji Careya było głośno już wiosną zeszłego roku, jednak ostatnio sprawa odżyła na nowo. Wszystko dzięki filmowi, który tej niezwykłej parze poświęciła niemiecka firma telekomunikacyjna. W ciągu 2 tygodni obejrzano go ponad 1,5 miliona razy.

Jeśli chcecie zobaczyć jego zdjęcia, albo postanowiliście wesprzeć fundację Boba, odwiedźcie jego stronę internetową The Tutu Project oraz facebookowy profil akcji.

Masz wolną chwilę? Zajrzyj na nasz profil na Facebooku >>>

Skomentuj:
Jego żona zachorowała, więc... założył różową spódniczkę i ruszył w świat, żeby rozbawić ją do łez [ZOBACZ]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX