Boney M walczy z systemem, a Sabrina obnaża swój talent, czyli dobre i złe wspomnienia z Sopot Festivalu [WIDEO]

50 lat temu rozpoczął się pierwszy festiwal w Sopocie. Kiedyś święto piosenki, jedyny łącznik z popkulturą zachodu i największa impreza miłośników muzyki pop, dzisiaj jest już tylko wspomnieniem. To kronika osobistości, debiutów, ale także porażek i nieporozumień. Oto sceny z Sopotu, których nigdy nie zapomnimy. Czy tego chcemy, czy nie...

Ruskie disco ponad wszystko!

Rok 1979 był wyjątkowy dla Sopotu. Festiwal Interwizji, bo tak się wtedy nazywał, prowadził   przebrany za pszczołę i złego wilka Andrzej Rosiewicz, a koncert zagrało Boney M. Nigdy wcześniej polska scena nie gościła gwiazd tego formatu.

Ale żeby nie wszystkim było tak wesoło, władze zabroniły muzykom grać piosenkę ''Rasputin'', ponieważ godziła w relację Polski ze Związkiem Radzieckim. Jednak widownia nie dała się złamać i zażądała zagrania numeru. Wokalista również oznajmił, że nigdzie nie wyjadą nie zagrawszy Rasputina. Tak pękają mury.

Niestety występ nadano z jednodniowym opóźnieniem, tak by można było z niego usunąć ''szkodliwy'' fragment. Telewidzowie więc nie mieli już przyjemności z zagrania władzom na nosie w rytmie disco. A szkoda.

To, co dzisiaj może się wydawać niewinne, w 1979 roku miało charakter wywrotowy. Wykonanie Rasputina znajdziecie w 44. minucie koncertu, a zaraz po nim przebój, który niedawno przeżył drugą młodość - tak, to zasługa Boney M. Miejmy nadzieję, że w obecnych czasach to Władimir Putin nie poczuje się urażony...

Więźniarek, transwestytów, muzułmanów - najdziwniejsze konkursy miss >>

Kim Wilde w tanecznej pułapce

Choć w 1988 roku gwiazdą festiwalu w Sopocie była Kim Wilde, show skradli jej anonimowi fani. Najpierw adoratorzy wdarli się na scenę, by wręczyć kwiaty i poprosić o autograf. Chwilę później otoczyli Kim i zaczęli walczyć o jej względy w tanecznej bitwie wszech czasów. Choć było niezręcznie, panowie zachowywali się jak dżentelmeni i podczas kręcenia piruetów nikt nie ucierpiał

Samo wideo przypomina nam jeden z tekstów T-raperów znad Wisły: ''Hej mężowie bacznie strzeżcie swoich kobiet, bo grasuje doręczyciel, uwodziciel''. Ot co.

Brudne myśli młodego Krzysztofa Antkowiaka

Rok 1988 obfitował w niezręczne momenty, ale ich absolutnym królem okazał się debiutujący Krzysztof Antkowiak z piosenką Jacka Cygana ''Zakazany Owoc''. Niezależnie od tego, z której strony by go nie ugryźć, nie opuszcza nas wrażenie, że coś tu jest nie tak.

Numer traktuje o kuszeniu świętoszka, a wokaliza przyprawia o ciarki. Podmiot liryczny stoi na straży niewinności i wydaje się nie popuszczać, choć pokusa jest wielka. Zobaczymy, jaki będzie twardy, jak zda do liceum.

WIELKI powrót Sabriny Salerno

Widownią docelową Sabriny Salerno zawsze byli mężczyźni. Wszyscy to wiedzą. No bo kto inny z taką pasją realizował ich fantazje w paśmie popołudniowym? Po raz pierwszy ''polskie chłopaki'' mogły usłyszeć jej niesforną angielszczyznę i megahit lat 80. ''Boys'' na festiwalu w Sopocie w 1988 (co za rocznik dla Sopotu!). Wtedy niejednemu Panu podskoczyło ciśnienie. Ale to nic w porównaniu z jej występem z 2008, kiedy festiwalem zajmowała się stacja TVN.

Okazało się, że Sabrina ani trochę się nie zestarzała i nadal ma to ''coś''. Nawet aranż nieco zaktualizowano o wpływy takich gigantów jak... Fun Factory, wystarczy posłuchać dziarskiego motywu z 2:58. Całość to Sabrina do kwadratu z niespodzianką. Jeśli Panowie szukają mostu pokoleniowego między ojcem a synem, to spróbujcie od nagrań Salerno.

Dla porównania, wykonanie z 1988:

Tomasz Raczek nieboraczek

Sopot miał wielu znakomitych gospodarzy: Irenę Dziedzic, Andrzeja Rosiewicza czy Lucjana Kydryńskiego. Ale duet Raczek-Torbicka nie był zbyt udany. Narastające napięcie między konferansjerami poskutkowało spięciem w walce o dominację w tłumaczeniu słów Dietera Bolena z Modern Talking przed koncertem w barwach nowego zespołu: Blue System. Biedak znalazł się na linii ognia, na czym ucierpiała jego wypowiedź, a dokładnie - jej sens. No cóż, widownia miała do wyboru dwie wersje.

Ale filmik ma jeszcze jeden rozbrajający szczegół. Zwróćcie uwagę na to, jak odpowiada publiczność na pytanie o przebój, który chciałaby usłyszeć...

Mandaryna i jej wybitny zaśpiew

A to już klasyka. Mandaryna to jedyna artystka, która na jednym festiwalu przeżyła swój największy sukces i porażkę zarazem. Występ pochodzi z 2005 roku i jedyne, co na nim się udało, to... wybór piosenki na autorskie wykonanie. Może wokalistka mogłaby liczyć na uznanie jury, gdyby stawką w konkursie była bursztynowa wrona, a nie słowik.

Bikini ma 65 lat! Zobacz te najsłynniejsze [ZDJĘCIA] >>

Więcej o: