33-latka lubuszanka zadzwoniła do mamy i błagała o pomoc. Oprawca zarobił na niej 1,2 mln zł

33-letnia lubuszanka była przetrzymywana przez mężczyznę we Francji. Oprawca wykorzystywał kobietę do celów zarobkowych. Kobietę odbiła fundacja La Strada i francuska policja.

Mężczyzna znalazł 33-latkę przez portal internetowy. Kobieta zwierzyła mu się, że jest w trudnej sytuacji finansowej. Wtedy stręczyciel miał jej powiedzieć, że chce założyć rodzinę i wybudować dla niej dom. Jednak rzeczywistość była zupełnie inna.Jak informuje Gazeta Lubuska, 33-latka była zmuszana do prostytucji. Początkowo robiła to ponieważ wierzyła, że Bułgar planuje ich wspólną przyszłość. Jednak po jakimś czasie zorientowała się, że ją okłamał.

Polka została wywieziona do Luksemburgu, potem do Austrii i na koniec do Francji. Mężczyzna zabierał kobiecie wszystkie pieniądze i zastraszał ją.

Matka zaalarmowała służby

Była więziona przez 4 lata. Dopiero pod koniec maja 33-latka zadzwoniła do swojej matki. Mówiła, że jest przetrzymywana we Francji i zmuszana do nierządu. Kobieta natychmiast powiadomiła fundację La Strada, zajmującą się przeciwdziałaniem handlowi ludźmi i niewolnictwu. Fundacja, razem z przedstawicielami ambasady oraz policją francuską, odnalazła i odbiła Polkę, która wróciła już do ojczyzny. Teraz sprawą zajęła się policja.

Zatrzymano dwie osoby

W trakcie śledztwa pojawiły się pewne nieścisłości. - Nie wiedzieliśmy z kim mamy do czynienia - mówi Gazecie Lubuskiej nadkom. Marcin Maludy, rzecznik lubuskiej policji. 33-latka nie znała prawdziwych danych swojego oprawcy, co znacznie utrudniło prowadzenie czynności śledczych. Na szczęście funkcjonariusze wpadli w końcu na dobry trop, poszukiwany mężczyzna jest obywatelem Bułgarii, ma 35 lat i mieszka w Szwajcarii. 

Udało się go aresztować 11 października. Okazało się, że przebywał na terenie województwa śląskiego. Prokuratura natychmiast postawiła mu zarzut stręczycielstwa i handlu ludźmi, za co grozi mu 3 lata pozbawienia wolności. Zatrzymano także jego małżonkę, której zarzucono pranie brudnych pieniędzy pochodzących z nielegalnych źródeł, za co może dostać 10 lat więzienia. Policja zabezpieczyła mienie aresztowanej pary. Jak podaje Gazeta Lubuska, na lubuszance Bułgar zarobił niebagatelną kwotę 1,2 mln zł.