Nie chciała uprawiać seksu ze swoim narzeczonym, więc wyciągnęła korek z jego kajaka

Angelika została skazana za doprowadzenie do śmierci swojego narzeczonego. Wyjęła mu korek z kajaka i zabrała wiosło.

W 2015 roku Angelika Graswald wybrała się ze swoim narzeczonym Vincentem Viaforem na spływ kajakowy wzdłuż rzeki Hudson. 37-latka czuła się "uwięziona" w związku oraz miała dość zachcianek seksualnych partnera.

Stwierdziła, że wyciągnie zatyczkę w kajaku 49-latka i go utopi. Dla pewności, że nie da rady wydostać się z wody o własnych siłach, zabrała mu wiosło.

Żeby nikt nie podejrzewał, że maczała palce w wypadku, od razu zadzwoniła po pomoc. Udawała przejętą i przerażoną, ale to nie pomogło. W trakcie śledztwa zauważono, że nic nie zmieniło się w zachowaniu kobiety na portalach społecznościowych. Nie wyrażała smutku, ani w żaden sposób nie opłakiwała narzeczonego. Wreszcie została oskarżona o morderstwo drugiego stopnia i aresztowana.

Jak podaje dailymail.co.uk, Graswald przyznała się do winy kilka tygodni przed rozpoczęciem procesu. Tłumaczyła, że miała dość seksualnych zachcianek partnera. Jednak dużo bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jej zachowania była kwota ubezpieczenia, którą kobieta miała dostać w razie śmierci partnera. Wynosiła ona ponad 800 tysięcy złotych.

Kobieta została skazana na 16 miesięcy w zawieszeniu na trzy lata. Ze względu na to, że została aresztowana już w kwietniu 2015 roku, spędziła w więzieniu tylko 6 tygodni. 

Bardzo kochałam Vince'a i strasznie za nim tęsknie. Cały proces był niesprawiedliwy - przekazała za pośrednictwem swojego adwokata Angelika.

Obecna na rozprawie matka mężczyzny wyznała, że nie należy wierzyć w słowa jej niedoszłej synowej. Podkreśliła, że za takie okrucieństwo wyrok zbyt łagodny.

Więcej o: