Piwko plus strzyżenie proszę!

Raz w tygodniu, w czwartki, w londyńskim pubie Dartmouth Arms, można posiedzieć przy schłodzonym piwie i...ostrzyc włosy. Taką atrakcję zaproponowała klientom Laura Stephens - właścicielka lokalu.

 

 

Laura relacjonuje, że wymyślenie tego ciekawego rozwiązania wymusił na niej wzrost podatku, a także spadająca liczba stałych klientów, którzy zamiast posiedzieć w knajpie, wolą kupić tańsze piwo w markecie i po prostu usiąść na świeżym powietrzu. Do tego dochodzi zakaz palenia papierosów w pubach, co także nie podoba się klientom. Stąd pomysł, by do oferty dołączyć strzyżenie.

 

- Interes się kręci - mówi uradowana pani Stephens.

 

Zaś zatrudniona fryzjerka - Arlene Stainthorpe - dodaje, że za skrócenie włosów płaci się 9 funtów. - Ludzie chętnie decydują się na zmianę fryzury, zwłaszcza panowie z kucykami - twierdzi.

 

Ciekawe, czy na decyzję klientów ma wpływ ilość wypitego alkoholu? Zapewne tak. Ważne jednak, by po jednym wypadzie do pubu nie obudzić się z kosmiczną fryzurą. Rozwiązanie jest interesujące, a my z niecierpliwością czekamy, aż moda na "strzyżenie przy piwku" dotrze także do naszego kraju.

 

Weź Deser na wynos! Umieść go na swojej stronie lub blogu. Jak to zrobić? Wszystkiego dowiesz się TUTAJ.

 

Czytelnicy donoszą! Byłeś świadkiem absurdalnej sytuacji? Zrobiłeś śmieszne zdjęcia? Znalazłeś w sieci fajny film? NAPISZ DO NAS na deser.pl@gazeta.pl!

 

 

Więcej o: