Strasburger mówi makabryczną historyjkę o wielbłądzie

To będzie dłuższa opowieść.

 

Historyjkę Karol Strasburger zadedykował uczestnikom Familiady - drużynie Morsów. Oto ona:

 

''Rzecz się dzieje na pustyni. Bardzo ciepło. Na wielbłądzie jedzie jegomość, jest mu bardzo gorąco, ledwo wytrzymuje na tym wielbłądzie. I nagle zauważa kątem oka, że z prawej strony wyprzedza go biegacz. W krótkich spodenkach facecik, uśmiechnięty biegnie i bardzo dobrze mu to idzie.


I wyprzedził go bardzo mocno, więc lekko się zdenerwował tym faktem. Spotkali się w oazie na takim postoju. Patrzy, jest ten gość! - Podejdę, zapytam, jak on to robi, że ma szansę tak biec w takim klimacie - myśli.


Podszedł i mówi: - Proszę pana, mnie jest na wielbłądzie gorąco. A pan mnie wyprzedza biegiem?


A on mówi: - Proszę pana, bo jest taka zasada: im się szybciej biegnie, tym bardziej wiatr chłodzi i wtedy jest chłodniej. Więc zasada jest taka: im szybciej, tym chłodniej, rozumie pan?


- No rozumiem - mówi.- Spróbuję - myśli sobie. Wsiadł na wielbłąda, wziął jakąś gałąź i pogania tego wielbłąda. I ten wielbłąd galopem, galopem, coraz szybciej, coraz szybciej. Aż w końcu przewrócił się i padł. I on tak stoi, patrzy sobie na tego wielbłąda i myśli: - Cholera, chyba zamarzł...''

 

Publiczność wybucha śmiechem, bije brawo, a Strasburger płynnie przechodzi do konkursu sms-owego i pytania ''Jaki może być salon''. Jak Wam się podobało?

 

Wszystkim, którzy wolą Strasburgera na żywo, polecamy: Familiada w soboty i niedziele o 14.00 na Dwójce.

Więcej o: