Wpadka ministra: odczytał nie swoje przemówienie

''No, bo one wszystkie zaczynają się tak samo'' - tłumaczył z rozbrajającą szczerością minister spraw zagranicznych Indii po tym, jak na posiedzeniu ONZ przez ponad trzy minuty czytał w skupieniu przemówienie wygłoszone wcześniej przez dyplomatę z Portugalii.

- Na stole przede mną leżało tyle różnych dokumentów... Przez pomyłkę chwyciłem ten niewłaściwy - pan Shri S.M. Krishna wyjaśniał sytuację - To zwykły błąd wynikający z pośpiechu, nic, co warto by komentować - dodał w rozmowie cytowanej przez BBC News. Serdecznie współczujemy niewygodnego miejsca pracy, zawalonego stertą papierów, gdzie człowiek żyje w ciągłym stresie i nie ma nawet czasu na sprawdzenie, co czyta.

Oczywiście natychmiast po wpadce ministra opozycyjni politycy w Indiach poczuli krew i niczym bengalskie tygrysy rzucili się do ataku: - To niebywały pokaz niekompetencji - grzmi Venkaiah Naidu z partii BJP - Premier powinien wyjaśnić narodowi, dlaczego nasz kraj jest kompromitowany na arenie międzynarodowej i wyciągnąć odpowiednie konsekwencje. Pan Krishna stracił moralne kompetencje do reprezentowania naszej ojczyzny!

Trzeba przyznać, że wobec zarzutów tego kalibru linia obrony prezentowana przez ministra jest słaba. Miejmy tylko nadzieję, że pod presją opozycji nie zacznie opowiadać o tym, jak to padł ofiarą portugalskiego spisku.

Sekretna receptura coca-coli wykradziona? >>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Więcej o: