Niezwykła historia 92-letnich bliźniaków. Zmarli tego samego dnia

Julian i Adrian Riester przyszli na świat w odstępie sekund, razem spędzili całe życie i odeszli też razem.
- To niemal poetyckie zakończenie historii ich życia. Oszałamiające, kiedy się to słyszy, ale nie zaskakuje, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że oni wszystko robili razem - mówi Tom Missel z uniwersytetu św. Bonawentury, z którym bracia współpracowali przez wiele lat aż do 2008 roku.

Bliźniacy przyszli na świat w 27 marca 1919 roku w Buffalo w stanie Nowy Jork. Jego rodzice mieli już pięć córek, ale ojciec zawsze marzył o synu i żarliwie się o niego modlił. Na tyle mocno, że na świecie pojawiła się od razu dwójka.

Do wojska nie mogli pójść ze względu na wzrok (jeden miał problem z prawym, a drugi z lewym okiem), więc zdecydowali się na służbę Bogu i wstąpili do zakonu. Największą część swojego życia poświęcili uniwersytetowi św. Bonawentury, gdzie zajmowali się pracami stolarskimi, ogrodniczymi oraz wozili odwiedzających uczelnię.

Przez te lata nie dzielili wspólnie pokoju, ale za to dzielili się telefonem - był podłączony do dwóch pomieszczeń. Dlaczego? Adrian był tym, który chętnie rozmawiał. Julian należał do cichych.

- Brat Julian był jak starszy brat - wspomina Yvonne Peace, która współpracowała z braćmi przez 21 lat. - To była wielka przyjemność patrzeć na nich - ciche, dobre dusze.

Odeszli razem - jeden rano, drugi wieczorem. Po prostu zatrzymało im się serce.

Tego byśmy nie przewidzieli. Uroczystość, a Mazowiecki... >>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Więcej o: