Ślub Alberta. Plotki o ucieczce Charlene to prawda. "Monako wstrząśnięte"

Monako jest wstrząśnięte plotkami o konflikcie, do którego doszło tuż przed książęcym ślubem. Do mediów przedostała się informacja, że niedoszła księżna na chwilę przed swoim uroczystością chciała uciec do rodzinnego RPA. Podobno na lotnisku została zatrzymana przez działającą na rozkaz księcia policję.

O konflikcie pomiędzy przyszłymi małżonkami spekuluje się już od kilku tygodni, a wszystko za sprawą artykułu opublikowanego przez "L'Express". Francuski tygodnik napisał, że panna młoda "chciała przerwać przygotowania do ślubu i wrócić do RPA , z powodu 'życia osobistego' księcia".

Co skłoniło ją do ucieczki? Na pewno nie bujna przeszłość księcia, bo o niej krążą legendy. Chodzi o kobietę, która na kilka dni przed ślubem ogłosiła, że Albert jest ojcem jej nienarodzonego dziecka. On oczywiście wszystkiemu zaprzecza, jednak w jego przypadku to typowe. Nie przyznawał się do żadnego ze swoich dwojga dzieci, dopóki ojcostwo nie zostało potwierdzone przez testy DNA.

- Każda kobieta może twierdzić, że jest w ciąży z księciem. Nie zamierzamy na trzy dni przed ślubem robić testów DNA, żeby to sprawdzić - powiedział królewski kronikarz Stéphane Bern w gazecie "Le Parisien" .

Pałac książęcy dementuje doniesienia "L'Express" o ucieczce Charlene sprzed ołtarza i nazywa je "fałszywymi zarzutami".

- Te plotki są po to, aby zaszkodzić wizerunkowi władcy, a co za tym idzie pannie Wittstock i zakłócić to radosne wydarzenie - czytamy w oświadczeniu.

Na początku adwokat księcia ogłosił, że podjął kroki prawne przeciwko tygodnikowi "L'Express", jednak ostatecznie się z tego wycofał. Tymczasem wczoraj wieczorem magazyn ogłosił, że podtrzymuje wcześniejsze informacje:

- Otrzymaliśmy informacje z trzech źródeł wszystkie trzy są wiarygodne. (...) Podtrzymujemy naszą informację - powiedział redaktor naczelny L'Express, Christophe Barbier, w stacji radiowej Europe 1.

Południowoafrykański przyjaciel narzeczonej zapewnił, że "wszystko jest w porządku". Trzeba robić dobrą minę do złej gry, ponieważ swoją obecność na uroczystości potwierdzili znani politycy oraz celebryci z całego świata. Byłby skandal, gdyby śliczna Charlene Wittstock zamiast "tak" powiedziała "nie".

Ślub Alberta. Skandale. Plotki. Ciekawostki. >>

Więcej o: