"Rudym dziękujemy". Dyskryminacja w banku spermy

Rudzi nigdy nie mieli lekko. Od teraz może być im jeszcze trudniej, ponieważ okazało się, że klientki największego banku spermy unikają rudych dawców jak ognia. Wygląda na to, że akcje największego ciacha wśród rudzielców - księcia Harry'ego - nieco spadły.

Ole Schou, dyrektor największego banku spermy Cryos International, opowiedział w wywiadzie, że przez ostatnie kilka lat banki spermy przeżywały istne oblężenie. Choć metoda in vitro cieszy się coraz większą popularnością, dawców wciąż jest znacznie więcej niż chętnych. A chętnych na rude potomstwo jest coraz mniej.

Małżeństwa nie chcą mieć rudych dzieci, bo wiedzą, że u innych ten kolor włosów wywołuje skrajne emocje - w szkole i na podwórku rudzielce nigdy nie mają łatwo. Koledzy i koleżanki nie szczędzą im złośliwości. Któż z nas nie ma na sumieniu jakiejś ''wiewióry'' lub ''marchewy''?

ZOBACZ ZDJĘCIA NAJSŁYNNIEJSZEGO RUDZIELCA >>

- Wydaje mi się, że pacjentki wybierają rudych dawców, tylko wtedy, gdy ich partner ma rude włosy. Dużo rzadziej dlatego, że po prostu chciałyby mieć rude dziecko. Tylko w Irlandii rude geny sprzedają się jak świeże bułeczki - wyjaśnił Ole.

Największe zapotrzebowanie w Cryos International jest na brunetów o brązowych oczach. A to dlatego, że bank ma najwięcej klientek z Włoch, Hiszpanii i Grecji. Obecnie bank przechowuje w sumie 70 litrów nasienia, bo na więcej nie ma miejsca. Lista dawców jest dość długa, bo liczy sobie aż 600 mężczyzn.

Ze względu na ogromne powodzenie banków spermy kryteria doboru dawców znacznie się poszerzyły. Decyzje o wyborze ''ojca'' naszego dziecka podejmuje się już nie tylko w oparciu o kolor włosów i wzrost, ale i stopień owłosienia, wykształcenie, osiągnięcia sportowe czy wreszcie charakter. Jednym słowem: od teraz możemy wybrzydzać do woli.

10 dań, które nie przeszłyby wam przez gardło. Paskudne! [ZDJĘCIA] >>>