Nowa moda w chińskich salonach piękności. Skusisz się na "wypalanie twarzy"?

Zamiast botoksu, Chinki podpalają sobie twarze. Oczywiście nie w dosłownym sensie. Między twarzą klientki a płomieniem znajduje się jeszcze nasączony specjalną miksturą ręcznik.

Podobno terapia usuwa zmarszczki, wygładza twarz i usuwa przebarwienia, nadając jej dużo młodszy wygląd. Według tamtejszych ekspertów, pozwala "regenerować komórki".

 

Zachodni lekarze pozostają sceptyczni wobec metody, czekając tylko na pierwsze przypadki poparzeń. Myślicie, że mają racje?

Więcej o: