Wypuszczony przez Putina na wolność tygrys uciekł z Rosji... do Chin

W maju Władimir Putin wybrał się na Syberię, gdzie w towarzystwie ekologów i pod czujnym okiem kamer wypuścił na wolność trzy młode, osierocone tygrysy. Jeden z nich - Kuzja - sprawił mu ostatnio bardzo niemiłą niespodziankę. Na kilka dni przed urodzinami prezydenta Rosji niewdzięczny Kuzja... czmychnął do Chin.

Według ekologów Kuzja zdecydował się wyemigrować z ojczyzny "za chlebem" - przepłynął rzekę Amur i przekroczył chińską granicę w poszukiwaniu pożywienia. Kilka dni temu, przy pomocy specjalnego nadajnika w obroży, zlokalizowano go na terenie chińskiego rezerwatu. Jego dyrektor powiedział, że tygrys z pewnością nie będzie u nich głodować.

Jeśli nie zadowoli się zwierzyną, władze rezerwatu gotowe są podsunąć mu obiad pod nos - w razie potrzeby wypuszczą bydło w miejsca, które upodobał sobie ich rosyjski "gość".

Podobno rosyjska dyplomacja zwróciła się do Chińczyków z prośbą o ochronę "tygrysa prezydenta Putina" . Obszar, na którym przebywa Kuzja, jest zaludniony gęściej niż rosyjska tajga. Istnieje obawa, że zwierzę może paść ofiarą miejscowych kłusowników lub rolników, którzy często zabijają tygrysy obawiając się o swoją trzodę.

 
Więcej o: