Po ile chodzą bigos, budyń i ciasteczka? Tak użytkownicy Twittera ominęli ciszę wyborczą

Cisza wyborcza trwająca od piątkowej północy wymogła na internautach konieczność ustalenia szyfru, dzięki któremu mogli rozmawiać o wynikach wyborczych. Bronisław Komorowski zatem został ''bigosem'', Andrzej Duda ''budyniem'' a Paweł Kukiz, z języka angielskiego, ''ciasteczkami''. Twitter na chwilę zmienił się w prawdziwą giełdę cen.

Spodobało ci się? Polub nas

Bigos, budyń i ciasteczka od piątku niepodzielnie panują w sieci. Chodzi oczywiście o ominięcie zasad bez formalnego łamania prawa. Twitterowy szyfr po raz kolejny udowodnił, że praktyce cisza wyborcza w internecie nie istnieje.

Internautom cisza kojarzyła się z targiem, kuchnią, stołówką czy ryneczkiem. Nie zabrakło też odwołań do klasyki dziecięcej literatury.

W dzień wyborów niektórzy nie byli w stanie ukryć swojego rozczarowania faktyczną ciszą...

''Głosowałem. Co na obiad?''

Choć na pierwszy rzut oka może to wyglądać na rozterki głodnego człowieka, wiadomo, że chodzi o coś zgoła innego:

Szyfr spożywczy również daje pewne możliwości wizualne prezentowania swoich poglądów...

Nawet wiewiórki miały coś do zrobienia w trakcie wyborów.

Wyniki wzbudziły też pewne wątpliwości co do faktycznego umiłowania polskiej tradycji...

O 19.45 na bazarze ceny wyglądały następująco:

Pojawiły się także głosy poddające w wątpliwość sens zabawy w kryptonimy.

W trakcie poprzednich wyborów na Twitterze bardzo popularny stał się handel warzywami. Informacje o cenach POrów i PiStacji były naprawdę na wagę złota.