Chciał ostatni raz zobaczyć swoje konie. Leżał jednak sparaliżowany w szpitalu

Roberto Gonzalez bał się, że już nigdy nie zobaczy swoich ukochanych koni. Rodzina zrobiła dla niego coś niezwykłego...

Roberto Gonzalez - sparaliżowany weteran z Wietnamu - w poważnym stanie trafił do szpitala w San Antonio (USA). Zaatakowało go kilka groźnych chorób, lekarze zaczęli obawiać się o jego życie. Mężczyzna wiedział, że jest z nim bardzo źle. Powiedział więc rodzinie, że chciałby ostatni raz zobaczyć swoje dwa konie - Ringo i Sugar. Zwierzęta były jednak w jego rodzinnej miejscowości Premont, oddalonej o 240 km.

Gonzalez służył na wojnie w Wietnamie. Tam, w maju 1970 r., został postrzelony, co doprowadziło do uszkodzenia rdzenia kręgowego i paraliżu. Mimo uszkodzenia kręgosłupa weteran wojny wietnamskiej przez 40 lat pracował jako trener koni. Gdy trafił do szpitala z problemami zdrowotnymi zagrażającymi jego życiu, zapragnął tylko jednego - zobaczyć swoje ukochane konie ostatni raz.

Rodzina postanowiła spełnić jego ostatnie życzenieRodzina postanowiła spełnić jego ostatnie życzenie fot. 12news.com/kadr fot. 12news.com/kadr

Rodzina postanowiła spełnić prośbę Gonzaleza. Przywieźli do San Antonio oba konie, by ciężko chory pacjent mógł się z nimi spotkać. Po pokonaniu 240 km przyprowadzono je na teren przed szpitalem. Przywieziono też Gonzaleza, który był przykuty do szpitalnego łóżka. Spotkanie trojga przyjaciół było niezwykle poruszające. Konie rozpoznały Gonzaleza. Delikatnie dotykały jego ręki, prosząc o pieszczoty. Mężczyzna nie mógł mówić, ale na jego twarzy widać było ogromne wzruszenie.

Żona Gonzaleza przyznaje, że stan jej męża jest bardzo ciężki. Jednak, jak mówi, on nigdy się nie poddawał. Pomimo paraliżu udało mu się zostać jednym z niewielu licencjonowanych trenerów koni wśród osób z upośledzeniem i problemami ruchowymi. Rosario Gonzalez ma nadzieję, że jej mąż znów wszystkich zaskoczy i wyzdrowieje. Cała rodzina mocno w to wierzy.