Otworzył lodówkę podczas burzy i poraził go piorun. "Strach wyciągać kiełbasę!"

Kiedy mieszkaniec Smolnik na Podlasiu otworzył lodówkę, "huknęło jak z armaty" i został odrzucony kilka metrów. Okazało się, że w dom uderzył piorun.

Sprawę opisał FAKT24.pl. W niedzielne popołudnie burza nadciągnęła nad Smolniki. Rodzina Jana Poniszki odpoczywała właśnie po obiedzie. 26-letni Artur, syn pana Jana, otworzył lodówkę, żeby przygotować sobie kanapki do  pracy. Wtedy, jak opisuje ojciec, "huknęło jak z armaty, tak głośno, że straciłem słuch", a syn został odrzucony kilka metrów od lodówki. 

To piorun uderzył w dom Poniszków. Syn, mocno oszołomiony, wybiegł z domu z ojcem, by sprawdzić, czy nie wybuchł pożar. Kiedy okazało się, że z domem wszystko w porządku, tylko komin i dachówki zostały trochę pokiereszowane, wrócili do domu. Wtedy żona pana Jana wezwała karetkę, żeby się upewnić, czy synowi nic się nie stało. Lekarz zabrał Artura na obserwację. Po badaniach wrócił do domu.

Pan Jan uważa, że syna uratowało porządne uziemienie, które wykonał kilka lat temu. Przyznaje, że "teraz trochę strach wyciągać kiełbasę z lodówki". "Ale musimy się przełamać, przecież jeść trzeba" - mówi pan Jan. Lodówka działa.