1000 kobiet z całego świata chce, by zapłodnił je TEN mężczyzna. A "Sperminator" na to...

40-letni Ari Nigel z Nowego Jorku ma już 22 dzieci, które zostały urodzone przez 18 kobiet. Wszystkie panie zostały zapłodnione jego nasieniem. "Sperminator" w wywiadzie telewizyjnym ujawnił kulisy i tajemnice swego niesamowitego "zajęcia".

- Mam na Facebooku prośby od 1000 kobiet, które chcą, bym zapłodnił je moim nasieniem - ujawnił Ari Nigel, zwany "Sperminatorem", w wywiadzie dla telewizji itv. Ten nauczyciel matematyki ma już 22 dzieci, które zostały urodzone przez 18 kobiet. - I nie zamierzam na tym zakończyć - twierdzi.

"Niektóre chcą to zrobić naturalnie"

Na pytanie, jak dostarcza swoje nasienie chętnym kobietom, odpowiedział, że to zależy od matki. - Niektóre chcą to zrobić w sposób naturalny, innym przesyłam spermę, którą odbierają w klinice - wyjaśnił "Sperminator". I zaskoczył prezenterów, gdy oświadczył, że pewna kobieta właśnie czeka, aż on skończy ten wywiad, aby od razu odebrać jego nasienie. - Bo najważniejszy jest timing, zgranie w czasie - wyjaśnił. I jeszcze zapewnił, że jest doskonale wypoczęty, nawodniony i zapewne dlatego jest w tak świetnej formie.

Jak zaczęła się ta przygoda? Ari pomógł kilka lat temu pewnej parze lesbijek. Dziś ma na Facebooku prośby 1000 kobiet o to, by zapłodnił je swoim nasieniem.

Jego życie prywatne nie ułożyło się. Rozstał się ze swoją żoną, z którą ma trójkę dzieci. Jak przyznaje, z powodu jego "zajęć" trudno mu utrzymać jakieś nowe relacje.

Musi płacić alimenty

Decyzję o tym, czy utrzymywać kontakty z dziećmi urodzonymi z pomocą jego nasienia, pozostawia ich matkom. W efekcie widuje się tylko z niektórymi spośród nich, czasem w weekendy, czwórki dzieci natomiast nie widział nigdy. Jego "zajęcie" spowodowało kłopoty finansowe, bo kilka spośród kobiet, którym pomógł, pozwało go o alimenty i wygrało. Nigel nie bierze pieniędzy za dostarczanie nasienia.

"Sperminator" oświadczył, że w ciągu kilku lat zakończy świadczenie swoich "usług". Wszystkie chętne kobiety muszą się więc spieszyć, zwłaszcza że kolejka do Nigela jest długa.

Zobacz wideo