Ci wszyscy turyści chcą wjechać końmi pod Morskie Oko. 'Mają tupet'

8 km po płaskiej drodze - to przecież daleko!

W sierpniu Tatry cieszą się największą popularnością. Szacuje się, że właśnie 15 sierpnia zjawiło się tam najwięcej turystów. Nic zatem dziwnego w tym, że wszędzie są kolejki - na Giewont, na Kasprowy Wiech. Jak podaje portal Skitourowe Zakopane.pl, turyści w tej kolejce czekają, aż zwolni się miejsce w fasiągu, czyli góralskiej bryczce zaprzężonej w 2 konie. To kolejka do KONI.

Część ludzi w dodatku ma dodatkowe obciążenie - swoje bagaże. Niewykluczone oczywiście, ze dla wielu z nich już sama przejażdżka jest atrakcją samą w sobie. 

Ale dla niektórych przejście trasy jest chyba zbyt męczące - wolą poczekać godzinę lub dwie na trwającą kilkadziesiąt minut przejażdżkę, niż dojść do najpiękniejszego jeziora w Tatrach na piechotę. 

To wywołało słuszne oburzenie. Pod zdjęciem można przeczytać takie komentarze:

Z kolei na profilu Ratujmy konie z Morskiego Oka można przeczytać takie komentarze:

Jak zauważyła mama 5-latka nawet takie maluchy są w stanie przejść tę trasę: 

Z parkingu przy Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka prowadzi asfaltowa droga. Ma około 8 km - jej przejście zajmuje dorosłemu człowiekowi około 2 godzin. Spokojnie można pokonać ją również z dziecięcym wózkiem. Trasa jest również dostosowana do potrzeb dzieci niepełnosprawnych. Więc po co męczyć konie?