Fałszywy hrabia znowu w akcji. Kiedyś leczył orgazmami, teraz ma nowe metody

Diagnozował nowotwór patrząc w oczy, leczył seksem. Po wyjściu z więzienia fałszywy hrabia dalej podaje się za światowej sławy onkologa i próbuje wyłudzać od kobiet pieniądze. Widziano go w Tychach, Warszawie i Wrocławiu.

 

O pochodzącym z Kaszub Zdzisławie M. Głośno zrobiło się w 2010 roku. 56-letni wówczas spawacz działał na terenie Podhala. Podawał się za hrabiego Zdzisława Myszkowskeigo, onkologa z kliniki pod Genewą w Szwajcarii. Zasłynął dzięki metodzie diagnozowania raka - rozpoznawał chorobę patrząc pacjentkom głęboko w oczy. Następnie przekonywał, że uratować je może nowatorska terapia leczenia orgazmami, do których sam miał je doprowadzić. Taki "zabieg" wyceniał na 1300 zł.

Fałszywy hrabia naciągnął m.in.19-letnią Darię. Omamił dziewczynę, że jest milionerem, deklarował, że błogosławieństwa na ślubie udzieli im sam Stanisław Dziwisz, a uroczystość miałaby się odbyć na Wawelu. Koszt wesela wycenił na 200 tys. euro.

Gdy potrzebne były pieniądze na wesele dziwnym trafem jego konto - przez awarię bankomatu jak twierdził - okazało się puste. Rodzina narzeczonej pożyczyła mu pieniądze. Niedługo potem razem wyjechali do Hiszpanii. Rodzice dziewczyny zgłosili jej zaginięcie. W tym samym czasie na policje zaczęły zgłaszać się inne kobiety, które oszukał i leczył seksem. Ostatecznie fałszywy hrabia wylądował w więzieniu - odsiedział 5 lat.

Zaczepia kobiety w pociągu, leczy telefonami

Na wolność wyszedł 27 czerwca 2016 roku i jak donoszą lokalne media, Zdzisław M. wrócił do swojej "praktyki lekarskiej", choć jego metody trochę się zmieniły.

„Seksem ma „leczyć” już tylko najbardziej łatwowierne ofiary. Innym każe kupić smartfona za ok. 1000 zł. Twierdzi, że wynalazł oprogramowanie, które dzięki zdjęciom z telefonu diagnozuje stadium raka, a także naświetla go falami radiowymi” – podaje „Gazeta Krakowska”.

Jedna z czytelniczek "Gazety Krakowskiej" spotkała Zdzisława M. 5 marca w pociągu jadącym przez Tychy. Według jej relacji przedstawił się jako Marek Buchwald ,właściciel kliniki onkologicznej z Sewilli w Hiszpanii. Żalił się, że nie ma pieniędzy, bo jego konto zostało zablokowane. Kobieta była nawet skłonna kupić mu bilet do Hiszpanii, ale najpierw zaczęła szukać o nim informacji w internecie. Po przeczytaniu artykułów o fałszywym hrabim nie miała wątpliwości, że trafiła na oszusta.

Z kolei 3 marca na komendę w Kluczborku zgłosiła się młoda studentka. Fałszywy hrabia naciągnął ją we Wrocławiu na nowy telefon i 300 złotych.

Zdzisława M. próbowali zatrzymać policjanci w Warszawie. Do zasadzki miało dość 8 lutego na warszawskim Bemowie, ale jak podaje „Gazeta Krakowska” ,oszust znowu miał omamić kobietę tak, że sama wyprowadziła go z obławy.

A TERAZ ZOBACZ: "Donalda Tuska nikt nie zgłosił". PiS przekonuje, że Saryusz-Wolski to jedyny polski kandydat na stanowisko przewodniczącego RE