34-latek wysadził mieszkanie w bloku w Poznaniu. Ludzi uratował jeden budowniczy szczegół

34-letni mężczyzna skonstruował "mieszaninę parowo-powietrzną" i doprowadził do eksplozji w bloku na poznańskich Naramowicach. Budynek ocaliły żelbetowe wieńce pomiędzy betonowymi płytami, z których jest zbudowany.

We wtorek nad ranem mieszkańców czteropiętrowego bloku przy ul. Naramowickiej 169 obudził wybuch - podaje poznan.wyborcza.pl. Zobaczyli, że pali się mieszkanie na ostatnim piętrze. Strażacy byli przekonani, że pożar spowodowała eksplozja gazu, ale szybko okazało się, że to fałszywy trop. Dopływ gazu do tego mieszkania odcięto z powodu nieopłaconych rachunków, w środku nie znaleziono też butli gazowej.

Celowe działanie

Policja ustaliła, że eksplodowała "mieszanina parowo-powietrzna" przygotowana przez 34-latka mieszkającego w lokalu. Według śledczych nie był to wypadek, lecz celowe działanie. Mężczyzna doprowadził do eksplozji, ale policja nie podaje, w jaki sposób. Wiadomo, że nic mu się nie stało.

- Wnętrze mieszkania, w którym doszło do wybuchu, zostało całkowicie zniszczone. Na skutek fali uderzeniowej wyleciały drzwi i okna. Uszkodzone są jeszcze trzy inne mieszkania, które wyłączyliśmy z użytku. Na szczęście konstrukcja budynku nie została uszkodzona - mówi szef poznańskiego nadzoru budowlanego Paweł Łukaszewski w rozmowie z poznan.wyborcza.pl.

Wielka płyta sprawdziła się

Inspektor podkreśla, że budynek został zbudowany z wielkiej płyty, co w tej sytuacji uchroniło go przed katastrofą. - Betonowe, zbrojone płyty są połączone żelbetowymi wieńcami, które utrzymują całą konstrukcję. W miejscu połączenia tych płyt widać zarysowania. Fala uderzeniowa spowodowała, że płyty stropowe uniosły się w górę, ale potem wróciły na miejsce, żadna się nie przemieściła –-mówi Paweł Łukaszewski. I dodaje: – Technologia wielkiej płyty po raz kolejny się sprawdziła. Gdyby budynek wykonano w innej technologii, to skutki byłyby poważniejsze, mogłoby dojść do katastrofy budowlanej.

Płacił opłaty regularnie

Prokurator zarzucił 34-latkowi spowodowanie eksplozji substancji łatwopalnej, która "zagrażała życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach". Mężczyzna odmówił składania wyjaśnień.

Portal Epoznan.pl podał, że 34-latek miał być eksmitowany za długi, a wysadzeniem budynku groził wcześniej w mediach społecznościowych. Spółdzielnia mieszkaniowa
"Naramowice", która zarządza budynkiem, nie potwierdza tych informacji. - To było mieszkanie własnościowe, opłaty do spółdzielni wpływały regularnie, nie występowaliśmy o eksmisję. Być może właściciel komuś je podnajmował, ale tego nie wiemy - usłyszeliśmy w sekretariacie spółdzielni.

Sprawcy wybuchu grozi teraz do 10 lat więzienia. Sąd aresztował mężczyznę na trzy miesiące.

Zobacz także: "Jeśli pułkownik, generał ma trzaskać obcasami przed Misiewiczem, to musi powiedzieć; do widzenia"

"Jeśli pułkownik, generał ma trzaskać obcasami przed Misiewiczem, to musi powiedzieć; do widzenia"

Więcej o: