4-latka zaginęła na plaży w Sopocie. Zagadka rozwiązała się dopiero na granicy z Gdańskiem

Rodzice z Norwegii wypoczywali razem z 4-letnia córką na plaży w Sopocie. Nagle dziecko zniknęło. Spanikowani opiekunowie od razu powiadomili ratowników WOPR i policję.

Dramat rodziców rozegrał się w środę, po godz. 15:00. Rodzina wypoczywała nieopodal Zatoki Sztuki. Para Norwegów, jak tylko zorientowała się, że nie może znaleźć 4-latki, powiadomiła ratowników WOPR. "Niestety wszczęte przez nich poszukiwania okazały się bezowocne" - informuje trójmiejska "Gazeta Wyborcza".

Na plażę przyjechała policja. Mundurowi wszczęli akcję poszukiwawczą, ale po dziecku nie było śladu. Przełom nastąpił ok. godziny 17:00. "Policjanci z Gdańska otrzymali informację od jednej ze spacerowiczek o błąkającym się dziecku na plaży” - podaje GW. Dziewczynkę znaleziono dokładnie przy hotelu Novotel, więc niemal przy granicy Sopotu z Gdańskiem. A to oznacza, że 4-latka przeszła aż... 3 kilometry.

Chociaż dziecku nic się nie stało, to obywatele Norwegii mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej za niezachowanie odpowiedniej opieki nad osobą małoletnią.

To nagranie z wypadku pokazuje, dlaczego powinniśmy wozić dziecko w foteliku

Więcej o: