17-latka z Górna widzi, jak pies zagryza jej pupila. Zrozpaczona rzuca się na "bestię"

Siedemnastoletnia Aleksandra z Górna w sobotę przeżyła koszmar - widziała, jak "psiur wielkości cielaka" zagryza na śmierć jej pieska.

Była godzina 9 rano, 29 lipca. Siedemnastolatka szła z małym psem Jankesem na autobus. Nagle, jak informuje echodnia.eu, z otwartej bramy jednego z przedsiębiorstw wypadł olbrzymi, włochaty pies i rzucił się na pupila dziewczyny. Ta w akcie rozpaczy, sama próbowała powstrzymać agresora.  - W napadzie emocji zaczęłam kopać i odciągać tamtego olbrzyma, nawet nie myślałam, że ja także mogę zostać zaatakowana – zwierza się portalowi echodnia.eu nastolatka.

Kierowcy rzucili się z pomocą

Widok dziewczyny walczącej z psem wymusił reakcję przejeżdżających ulicą kierowców. Zaczęli trąbić, kilka aut się zatrzymało. Jeden z nich wysiadł z auta i jak podaje echodnia.eu, złapał wielkiego psa z tyłu i próbował go odciągnąć. Ale i to nie pomogło. Gdy piesek przestał dawać znaki życia, agresor chwycił go w paszcze i zaniósł na teren swojej posesji.

Agresor zniknął bez śladu

Załamana nastolatka zawiadomiła policję. Właściciel firmy, z której wybiegł agresywny czworonóg, zaprzeczył, że należy do niego. Pokazał dwa inne psy, również 17-latka potwierdziła, że to nie one zagryzły jej pupila.

Teraz zarówno policja, jak i rodzina nastolatki szukają właściciela dużego psa.

To nagranie z wypadku pokazuje, dlaczego powinniśmy wozić dziecko w foteliku

Więcej o: