Skandal w Lemanach na 2 dni przed weselem. Restauratorka pomyliła daty, młodzi jej nie darowali

Żadna para młoda nie chciałaby się znaleźć w takiej sytuacji, jak pani Aleksandra i jej narzeczony. I to na kilka dni przed weselem.

Historię pani Aleksandry opisuje natemat.pl. W marcu 2016 roku kobieta wraz z narzeczonym podpisała umowę na wynajem sali weselnej w Lemanach pod Szczytnem. Impreza była zaplanowana na 9 września 2017 roku, czyli półtora roku przed zawarciem małżeństwa. 

Czas mijał, zbliżał się ten najpiękniejszy dzień. Niespodziewanie dwa dni przed ślubem pani Aleksandra odebrała telefon od właścicielki restauracji. Kobieta poinformowała ją, że na skutek błędu tego samego dnia są zaplanowanie dwa wesela, w dodatku w tej samej sali - podaje natemat.pl. Zaproponowała pani Aleksandrze mniejszą salę i namiot, choć zgodnie z umową, ich wesele miało odbyć się w dużym pomieszczeniu.

Panią Aleksandrę nie przekonały tłumaczenia właścicielki, że lista gości drugiej pary jest dłuższa i to dlatego proponuje im mniejszą salę. Propozycja nie spodobała się również ojcu pani Oli. Wziął sprawy w swoje ręce i zaangażował w sprawę prawnika. Ten zwrócił się z oficjalną prośbą do restauracji o wywiązanie się z umowy lub zwrot pieniędzy. Właścicielka stwierdziła, że to niewykonalne. 

W tej sytuacji młodzi zrezygnowali z wesela w Lemanach i rozpoczęli poszukiwania lokalu zastępczego. Łatwo nie było, ale jakimś cudem znaleźli wolny termin w knajpie w sąsiednich Brajnikach. Okazało się, że inna para zrezygnowała z wesela.

Na szczęście do ślubu doszło. Jeśli wy także macie w najbliższym czasie wesele, zobaczcie nasze propozycje stylizacji.