Wpadł pod koła pędzącego pociągu we Włoszczowej. Potem zniknął, został tylko mały ślad krwi

Wczoraj w godzinach wieczornych policja z Włoszczowej dostała informację o potrąceniu człowieka przez pociąg. Ofiarą miał być 72-letni mężczyzna.

Funkcjonariusze dostali informację o zdarzeniu w miejscowości Żelisławice. Pociąg miał potrącić starszego mężczyznę. Na miejscu maszynista pociągu powiedział policjantom, że gdy jechał zobaczył pomiędzy szynami leżącego człowieka.

Maszynista hamował, ale skład pociągu zatrzymał się dopiero po kilkuset metrach. Na miejsce wezwano służby ratunkowe. Policja wspólnie ze strażakami szukała 72-latka. - Dokładnie sprawdzili rejon, gdzie miał leżeć człowiek, lecz nikogo nie znaleźli - podaje policja.

Między szynami znaleziono jedynie niewielkie ślady krwi, a po mężczyźnie ślad zaginął. Dopiero kolejne działania mundurowych pomogły w ustaleniu tożsamości poszukiwanego. 72-latek przebywał w swoim mieszkaniu. - Posiadał obrażenia m.in. głowy oraz otarcia naskórka. Mężczyzna w rozmowie z policjantami przyznał, że przechodząc przez tory, potknął się i przewrócił - relacjonuje włoszczowska policja.

Jednak nie mógł się podnieść, a pociąg zbliżał się z dużą prędkością. Modląc się o cud, położył się między szynami. Później wstał i jak gdyby nigdy nic, poszedł do domu. Okazało się, że mężczyzna był pod wpływem alkoholu. Miał w organizmie 2 promile alkoholu. Został przekazany pod opiekę służb medycznych.