Czekał na narodziny dziecka w szpitalu w Elblągu. Z nerwów napił się wódki i wylądował w więzieniu

Sprzed Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu skradziono samochód. Policja aresztowała dwóch mężczyzn i postawiła im zarzut kradzieży z włamaniem.

W miniony piątek sprzed Szpitala w Elblągu zniknął opel corsa, który należał do jednego z pracowników placówki. Okazało się, że za kradzież odpowiedzialnych jest dwóch mężczyzn. Jeden z nich został chwilę przed popełnieniem przestępstwa ojcem.

Mężczyźni przyjechali z Malborka na porodówkę, gdzie partnerka jednego z nich miała rodzić. Jak podaje policja: "z tego oczekiwania na radość, która nie nadchodziła, napili się wódki, ale nie mieli jak wrócić do Malborka". W związku z tym wpadli na pomysł, aby ukraść auto zaparkowane pod szpitalem. Włamanie nastąpiło 1 sierpnia nad ranem. 

Mężczyźni zerwali przewody stacyjki i starali się uruchomić pojazd. Niestety auto nie zapaliło, więc zaczęli je pchać, a potem ciągnąć na sznurku. Silnik w końcu odpalił, ale niestety chwilę później zgasł. - Pod cmentarzem Agrykola zapytali nawet kwiaciarkę o najbliższego mechanika, bo jak tłumaczyli, chcieli naprawić samochód - informuje policja.

W tym samym czasie funkcjonariusze przyjęli zgłoszenie od właścicielki auta, która zorientowała się, że nie ma jej samochodu na parkingu. Właśnie skończyła nocny dyżur i miała wrócić do domu. Mężczyzn szybko udało się zlokalizować i zostali aresztowani na gorącym uczynku. Po badaniach okazało się, że obaj mają po ok. 2 promile alkoholu w organizmie. 

27-latek i jego 33-letni kolega usłyszeli już zarzuty kradzieży z włamaniem. Dodatkowo na jaw wyszło, że jeden z nich jest poszukiwany listem gończym za to, że nie odbył kary 4 lat więzienia. Obaj mężczyźni byli już w przeszłości karani za podobne wykroczenia. Za kradzież opla grozi im kara więzienia do 10 lat.