Załoga kłóciła się tak bardzo, że samolot musiał zawrócić. Powód był absurdalny

Kłótnię załogi podsłuchał jeden z pasażerów samolotu.

Samolot linii Easyjet lecący z Londynu do Belfastu miał 90 minut opóźnienia. Wszystko to z powodu awantury, jaka wybuchła pomiędzy stewardem a stewardessą. Jak podaje portal Rmf24.pl, przyczyną kłótni było to, kto ma odpakować butelki z wodą dla pasażerów. 

Na pokładzie samolotu znajdował się prezenter telewizyjny Dan Lobb, który opisał zaistniałą w samolocie sytuację. Jak czytamy na portalu BBC.com, zachowanie załogi Easyjet było co najmniej nieprofesjonalne. Dziennikarz powiedział:

Samolot zaczynał już kołować, gdy jeden z członków załogi poszedł do przodu i zaczął narzekać na koleżankę z pracy. Wyglądało to tak, że steward pokłócił się ze stewardessą o odpakowywanie butelek z wodą dla pasażerów. To było naprawdę absurdalne.


Inny pasażer dodał, że na pokładzie były dzieci, które musiały być świadkami ostrej wymiany zdań między pracownikami.

To skandal, żeby przez kłótnię załogi cały samolot był opóźniony. Na pokładzie były dzieci, a załoga kłóciła się tak głośno, że wszyscy usłyszeli wszystko ze szczegółami.


Szybko okazało się, że sprzeczka nie opłaciła się pracownikom. Gdy samolot zawrócił, zarówno steward, jak i stewardessa zostali wyproszeni z pokładu. Pasażerowie lecący do Belfastu, wylądowali 90 minut po czasie.

 
Pilot linii lotniczych Easyjet osobiście przeprosił pasażerów i zadeklarował, że najważniejsze jest bezpieczeństwo i komfort podróżnych. No cóż, komfortu tym razem zdecydowanie zabrakło.

Aż strach pomyśleć, jak ta kłótnia mogłaby się zakończyć. W końcu decyzja o tym, kto ma odpakować butelki z wodą nie należy do łatwych.

Choć te samoloty są potężne, piloci z trudem sobie radzą. Wiatr wieje tak mocno.