Pracował w fabryce i zaczął cały płonąć. Na ramieniu został mu tylko symboliczny napis

Podczas wypadku w fabryce skóra Francka spłonęła w prawie 100 procentach. Dzięki swojemu bliźniakowi udało mu się przeżyć.

33-letni Francuz Franck Dufourmantelle uległ strasznemu wypadkowi. Pracował w fabryce i był zmuszony przebywać z licznymi chemikaliami. Pewnego dnia oblał się substancjami, które potem się na nim zapaliły i, jak to określił Franck, zmieniły go w "ludzką pochodnię". Mężczyzna płonął od stóp do głów.

Kiedy przywieziono go do szpitala, jego ciało było poparzone w niemal stu procentach. Był nieprzytomny i przebywał w śpiączce farmakologicznej. Lekarze rozkładali ręce i dawali mu jedynie procent szans na przeżycie. Rokowania znacznie urosły, gdy okazało się, że ma brata bliźniaka. 

Eric i Franck są bliźniakami jednojajowymi, gdy pierwszy z nich usłyszał o ciężkim stanie brata, od razu zadeklarował pomoc. Mężczyzna poinformował lekarzy, że odda swoją skórę, żeby ratować bliźniaka.

To nie była łatwa decyzja, ale kiedy zobaczyłem stan brata, przestałem się wahać - przyznał Eric.

Jak donosi telegraph.co.uk, już 7 dni po wypadku lekarze przeszczepili Franckowi skórę Erica z głowy i uda, a kilka dni później z pleców. Eksperci pobierali cienkie warstwy naskórka, a następnie naciągali go specjalną maszyną i zastępowali zwęglone ciało Francka. 

Dzięki temu, że Eric i Franck są bliźniakami jednojajowymi skóra nie została odrzucona i szybko zaczęła normalnie reagować, a pacjent nie wymagał dodatkowych leków.

Pomimo tego, że Eric oddał bratu dużą część własnego ciała, nie żałuje swojej decyzji.

Moje przeżycia to nic w porównaniu do tego, co przeżywał mój brat. Dla mnie to były tylko duże zadrapania, które potem zamieniły się w skorupę, dokuczały, ale się wyleczyły. Musiałem wziąć trzy miesiące wolnego. Czułem się trochę tak, jakbym za dużo się opalał. - wyjaśniał bliźniak Francka.

Bracia do tej pory dzielili wspólne zainteresowania, przyjaciół i poczucie humoru. Dzisiaj mają również tę samą skórę. 

To był ogromny akt miłości. Zawdzięczam bratu życie - mówi wzruszony  Dufourmantelle

Poparzony mężczyzna przeszedł szereg operacji, może wykonywać większość codziennych czynności i raczej nie odczuwa już bólu. Jednak nadal potrzebuje terapii, a jego ciało nie jest jeszcze do końca sprawne. 

Franck przed poparzeniem miał skórę pokrytą licznymi tatuażami. Po wypadku na jego ramieniu zostało już tylko jedno słowo "life" - życie, które nabrało bardzo symbolicznego znaczenia.

Więcej o: