Założyli ochraniacze na wrażliwe miejsca i oblewali się wrzącym rosołem. Chcieli tak zarabiać pieniądze. Wpadli

Mieszkańcy Lublina wymyślili sposób na wyłudzanie odszkodowań. Oblewali się gorącymi zupami i zgłaszali poparzenia.

Firmy ubezpieczeniowe wypłaciły ponad 200 tysięcy złotych oszustom, którzy wyłudzali odszkodowania. Na sprytny pomysł zdobycia łatwych pieniędzy wpadł Waldemar F., pseudonim "Kefir" z Lublina. Sposób podłapało pięcioro innych mieszkańców miasta i wspólnie rozpoczęli "biznes".

Jak donosi Polsat News, oszuści umyślnie oblewali się gorącymi potrawami. Rosołem, zupą grochową czy nawet płynną galaretką. Dzięki temu, że wszyscy podpisali polisy ubezpieczeniowe od nieszczęśliwych wypadków, zgłaszali swoje obrażenia i dostawali za nie pieniądze.

Żeby w pełni kontrolować poparzenia i nie cierpieć za bardzo, zawsze celowali wrzątkiem w nogi lub brzuch. Zainwestowali nawet w specjalne spodnie z membraną, która chroniła ich najczulsze części ciała. Chcieli też sprawiać wrażenie bardziej wiarygodnych, dlatego pokusili się o urządzenie pokaz filmu z degustacją rosołu, na który zaprosili świadków.

Lokalizacja tych obrażeń wskazywała na omijanie newralgicznych części ciała - wyjaśnia prokurator Agnieszka Kępka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie w rozmowie z Polsat News.

To właśnie ta część planu ich zdradziła. Być może gdyby poświęcili także swoje klejnoty, sprawa nadal nie wyszłaby na jaw. Jednak aktualnie za wszystkie wyłudzenia grozi im nawet 10 lat pozbawienia wolności. Wyrok sądu jeszcze nie zapadł.

Które lepsze: oryginały czy marki własne? Porównujemy słone przekąski

Więcej o: