Mnich przywiązał do penisa linę. Ciągnął w ten sposób samochód przez 30 metrów

Smaczku dodaje fakt, że na hinduskiego świętego męża wołają "Penis Baba".

Tłum wiwatował, "Penis Baba" ciągnął. Właśnie tak wyglądał pokaz wiary i oddania w indyjskim mieście Harpur.

"Penis Baba" najpierw podwinął szaty, następnie przywiązał śnieżnobiałą linę do swojej męskości. Potem powoli, krok za kroczkiem, lina zaczęła się naprężać - a na jej końcu przywiązany był samochód. Nagle samochód ruszył, na twarzy mnicha nie było nawet zmarszczki bólu. Nic mu się nie urwało. Ciągnął samochód przez 30 metrów.

 

Pokaz miał być dowodem na siłę oddania bogu.

To nie sztuka. To moc od Boga - siła oddania

- twierdzi mnich.

Dodaje również, że generalnie to każdy może doświadczyć takiej łaski, jak on i z równą łatwością ciągać ciężary penisem.

"Penis Baba" uważany jest za sadhu, czyli wędrownego ascetę, żyjącego ściśle według zasad religii. Przeciąganie pojazdów za pomocą liny przywiązanej do penisa to dość popularna rozrywka wśród sadhu. W styczniu widziano, jak inny święty mąż mocował się z ciężarówką (z sukcesem).