Znajoma pogratulowała jej zostania mamą. Źle spojrzała na zdjęcie - to nie było dziecko

Wszyscy wiemy, że czasem może się nam coś przewidzieć na zdjęciu. Tym razem komuś udało pomylić się ludzkiego noworodka z małym womabtem.

Użytkownik Twittera James Felton podzielił się w sieci zabawnym zajściem, jakie spotkało jedną z osób z jego rodziny. Zadbał o jej prywatność i zamazał jej imię, ale można wywnioskować, że rzecz tyczy się kobiety.

Niewiasta mieszka przy ruchliwej drodze, a nieopodal żyją dzikie zwierzęta. Postanowiła pokazać na Facebooku zdjęcie małego wombata, którego mamę rozjechał samochód, a maluch został osierocony na poboczu. Dziewczyna wzięła go ze sobą, żeby mu pomóc.

Zaapelowała przy okazji do uczestników ruchu drogowego, żeby nie pozostawali obojętni wobec zwierząt. Niech im pomagają, jeśli są w stanie, a jeśli nie, to niech przynajmniej pomogą im schodzić z drogi i zadbają o bezpieczęństwo wszystkich na drodze.

Pod tym apelem widniało zdjęcie małego wombata w jej dłoni. I pod tą fotografią dostała komentarz o następującej treści:

OMG, gratuluję! Jest piękny! Bardzo za tobą tęsknię.

W pierwszej chwili można by pomyśleć, że ta osoba gratuluje dobrego uczynku. Ale nie. Autorka zdjęcia była jednak nieco zdziwiona tą wiadomością. Sprawa wyjaśnia się w następnym komentarzu:

Cholera, źle spojrzałam. Byłam pewna, że urodziłaś właśnie dziecko. Bardzo przepraszam!


Jak widać na powyższym przykładzie, warto zawsze dokładnie sprawdzić, czy to co zobaczyliśmy, faktycznie jest tym, co jest np. na zdjęciu. A jeszcze lepiej się dokładnie zastanowić, co piszemy.

Sytuacja jednakowoż była zabawna. Niecodziennie się przecież słyszy, że ktoś pomylił noworodka ze zwierzątkiem. Mimo wszystko, dzieci są całkiem ładne i nie odstają im tak uszka, jak małym wombatom.

Drodzy Czytelnicy!
Wasz głos jest dla nas bardzo ważny.
Jeśli jest jakaś historia, którą chcecie nam opowiedzieć i się nią podzielić z innymi - piszcie do nas na adres buzz_redakcja@gazeta.pl.
Czekamy na Wasze listy - Redakcja Buzz.gazeta.pl

Jeż zaklinował się w plastikowym kubku. Z opresji musieli ratować go policjanci z Grudziądza