Rozsypał płatki róż i zawiązał dziewczynie oczy. Szybko pożałowała tej niespodzianki

Zamiast romantycznego wieczoru dziewczyna dostała nieprzyjemne rozstanie. I sama była sobie winna. Nawet nie próbowała protestować, gdy chłopak wyrzucał ją z mieszkania.

Płatki róż rozsypane po całym pokoju, wielki pluszak z serduszkiem o opaska na oczach... To mogłaby być wyjątkowo udana niespodzianka dla ukochanej. Mogłaby, bo nie była. 

Zaczęło się bardzo niewinnie. Uśmiechnięta blondynka z oczami zasłoniętymi krawatem usiadła na kanapie w mieszkaniu swojego chłopaka. Ten był tuż obok i nagrywał całą sytuację. W międzyczasie zapewniał przy tym, że ma dla ukochanej wyjątkowy prezent i bardzo chciał spędzić z nią ten dzień.

Na moment nawet pozwolił jej zdjąć przepaskę i podejrzeć, jak wygląda pokój. Musiała być zachwycona! Wszak nie każdy mężczyzna jest romantyczny, a romantyzmu kwiatkom na podłodze nie można odmówić.

Tyle tylko, że chwilę później cudowna randka miała zamienić się w dość przykry incydent. I choć był on w pełni zaplanowany, a chłopak wręcz zapewniał wybrankę, że zrobił coś złego i będzie na niego trochę zła, dziewczyna mu nie wierzyła. 

Uwierzyła chwilę wcześniej, gdy chłopak wręczył jej do ręki teczkę z wydrukami. Mina dziewczynie zdecydowanie zrzedła. okazało się bowiem, że własnie patrzy na skany swoich rozmów na czacie - ewidentny dowód zdrady. 

 

Drodzy Czytelnicy!
Wasz głos jest dla nas bardzo ważny. Piszcie do nas na adres buzz_redakcja@gazeta.pl.
Czekamy na Wasze listy - Redakcja Buzz.gazeta.pl

Ten mężczyzna stoi w dwóch kątach tego samego pokoju. Tak działa 'pokój Amesa'

Więcej o: