Pani z marketu na Ukrainie umyła kiełbaski i wędliny ścierką. Teraz są już ''świeże''

Do sieci trafił film ze sklepu, na którym pracowniczka ukraińskiego marketu czyści mięso na dziale z wędlinami ścierką, którą myła też blat. Film wywołał wśród polskich internautów oburzenie.

Jakość mięsa w supermarketach często zostawia wiele do życzenia. Tym bardziej polskich użytkowników Wykopu i strony Bogate Serce na Facebooku rozjuszyło nagranie z marketu, na którym ekspedientka przeciera mięso szmatką, która raczej czysta nie jest.

Umyła wędliny ściereczką

Nagranie trafiło 1 sierpnia na facebookową stronę Bogate Serce, a potem na Wykop. Tę kopię w przeciągu niecałej doby wyświetlono go około pół miliona razy.

Autor przydybał pracownicę działu mięsnego. Kobieta wyjmuje kiełbaski i wędliny, przeciera je szmatką i odkłada na miejsce. W międzyczasie wyciera tą samą ścierką blat. Do tej sytuacji na szczęście nie doszło w Polsce. To sklep w ukraińskich Czerniowcach:

Posypały się komentarze pełne oburzenia. Nie pomaga fakt, że nagranie jest z Ukrainy.

Przecież widać, że to nie Polska (...)? To jakaś Ukraina albo dalej, Pani nie ma klasycznego graniaka z marketu w białym kolorku, a nagrywający na końcu mówią w obcym języku, może Rumunia albo Bułgaria?

Ludzie twierdzą, że byli świadkami podobnych sytuacji także w Polsce:

Raz widziałam, jak ekspedientka myła taką szmatą jak od podłogi i smarowała olejem. Od tamtej chwili nie kupuję wędlin ani mięsa w tym sklepie. Robiła to przed zamknięciem sklepu i to moja znajoma.
Moja żona pracowała w mięsnym.... To, co tutaj pokazano to uwertura do prawdy niepokazanej... Rzeczy, które dzieją się na zapleczu takich sklepów to aria brudu, syfu i bakterii wszelakich okraszone skąpstwem i cwaniactwem... Horror....
Moja mama pracowała kiedyś w sklepie mięsnym. Szef kazał jej myć kurczaka octem, żeby był ''świeży''...

Wielu osobom trudno przejść nad tym do porządku dziennego, choć niektórzy próbują trochę żartować:

A co brudne ma sprzedawać?

Zdaniem wielu osób takie sytuacje tłumacza jakość sprzedawanego w sklepach mięsa:

To nie dziwota, że na drugi dzień po zakupie, w lodówce jest śliska.

Pewna kobieta pracowała w sklepie mięsnym i potwierdziła, że tego typu praktyki zdarzały się także w jej miejscu zatrudnienia:

Tak jest i było. Pamiętam, jak ja pracowałam. Szefowa kazała robić to samo, a jak się nam nie podobało, to droga wolna. To jest obrzydliwe. Pocieszało mnie tylko to, że jak sama gdzieś kupiła wędlinę, to dostawała to samo.

Znalazł się też głos, że to powszechna praktyka handlowa:

W każdym jednym sklepie myje się wędliny i mięso, nie tylko w super marketach, w małych sklepach robią to samo.Tak każe robić pracodawca i tak muszą robić panie, które sprzedają.

Znaleźli się jednak obrońcy polskich sklepów. Najczęściej to pracownicy, którzy zapewniają, że tego typu praktyki nie mają miejsca wszędzie, bo przepisy są bardzo wyśrubowane:

Osobiście pracuje w markecie na stoisku mięsnym i u nas takie coś by nie przeszło. Mięso ma ważność 3 dni, tak jak każda otwarta kiełbasa czy wędlina. Później mięso jest odpisywane i zabiera je Pan z tak zwanej kategorii 3.
Pracuje 4 lata w sklepie mięsnym i nigdy w życiu nie umyłam kiełbasy! Nie wrzucajcie wszystkich do jednego worka.
Sama pracuje w sklepie wędliniarskim, i u nas by to nie przeszło. Nie mierzcie wszystkich sklepów swoją miarą.

Jak widać, trzeba mieć dużo szczęścia, żeby trafić na uczciwy sklep i nie naciąć się na produkty, które mogą nam po prostu zaszkodzić. Niestety trzeba wiedzieć, które punkty sprzedaży są sprawdzone. Jedno jest pewne - takie widoki odbierają apetyt.