11-latek okradziony w tramwaju w Krakowie. Motorniczy zareagował błyskawicznie. Ale nie wszystkim się to spodobało

Krakowski motorniczy tramwaju linii nr 3 stał się bohaterem dla pewnego 11-latka. Okradziony chłopak, dzięki wspaniałej postawie kierowcy odzyskał swój telefon i plecak.

Wyczynem pana Grzegorza pochwaliło się MPK w Krakowie. Na oficjalnym profilu instytucji na Facebooku pojawiła się przejmująca historia o tym, jak motorniczy przejął się losem 11-latka i pomógł mu odzyskać skradzione rzeczy.

W niedzielę pan Grzegorz prowadził tramwaj linii nr 3. Nie spodziewał się, że wkrótce w oczach pewnego chłopca stanie się bohaterem. Gdy zbliżył się do przystanku Plac Bohaterów Getta w Krakowie, podeszła do niego kobieta.

Przyprowadziła ze sobą przygnębionego 11-latka, który został okradziony. Okazało się, że kradzież miała miejsce przed chwilą, a dziecko jest w stanie wskazać sprawcę, mimo że ten już wysiadł z tramwaju. 

Motorniczy zareagował natychmiast. Wprowadził złodzieja z powrotem do tramwaju. Tam przy pomocy pasażerów, którzy pomogli mu go zatrzymać, odzyskał skradziony plecak i telefon.

Pod historią opublikowaną na Facebooku pojawiła się fala komentarzy. Większość osób chwali pana Grzegorza za postawę i odwagę. 

Brawo za szybką reakcje i wogóle za reakcję przy dzisiejszej znieczulicy.
Uznanie dla Pana. Szacunek...

Jednak nie wszyscy uważają, że zachowanie motorniczego było słuszne. Część z komentujących twierdzi, że słowa chłopca to nie podstawa do zatrzymywania siłą nieznanego mężczyzny w pojeździe. Ponadto pojawiły się też głosy, że złodziej mógł być uzbrojony i zagrażać życiu zarówno pasażerów, jak i motorniczego. 

No jakim prawem motorniczy zaprowadza obcego typa do tramwaju?
Wyobraźcie sobie: idziecie chodnikiem, spieszycie się na spotkanie i jakieś dziecko na was wskazuje, podbiega jakiś motorniczy, każe iść do tramwaju...
Wprowadzenie go z powrotem do tramwaju nie było bezpiecznym posunięciem, bo co gdyby zaczął się bronić i wyciągnął jakiś nóż czy coś i zaczął grozić pasażerom np.?

A Wy, jakbyście się zachowali na miejscu pana Grzegorza?

Więcej o: