Poland first to figth. Wpadka IPN na gigantycznym banerze w Szczecinie. Twórcy nie widzą problemu

Na wielkim banerze Instytutu Pamięci Narodowej w Szczecinie pojawiła się literówka. Instytucja nie widzi problemu. Twierdzi, że to nie utrudnia rozumienia przekazu.

IPN chciał uczcić waleczność Polaków we wrześniu 1939 roku. W tym celu zaprojektowano baner, na którym widzimy zniszczoną flagę Polski oraz daty agresji III Rzeszy i Związku Sowieckiego na nasz kraj.

Poland first to figth. IPN powiesił baner z błędem w Szczecinie

Jednak pierwszy w oczy rzuca się napis "Poland first to figth", który nie wiedzieć czemu został napisany po angielsku. W tłumaczeniu na Polski hasło powinno brzmieć "Polska pierwsza do walki". IPN w krótkim zdaniu popełniło literówkę. Zamiast angielskiego "fight" - "walka" umieścili słowo "figth", które w tym języku nie istnieje.

Dziękujemy za zwrócenie uwagi na literówkę, która pojawiła się na opisywanym przez Pana banerze. Ten błąd nie utrudnia zrozumienia znaczenia tego hasła.Najpóźniej w dniu jutrzejszym napis na banerze zostanie poprawiony - zapewnił IPN w rozmowie z Wyborczą.
Więcej o:
Komentarze (5)
Poland first to figth. Wpadka IPN w Szczecinie. Zawiesili baner z błędem
Zaloguj się
  • punk_rock_101

    Oceniono 1 raz 1

    I wszystko ok, bo wstyd, żeby polski patriota -nacjonalista czy wyborca PIS znał jakiś obcy język, to by była oznaka słabości.

  • loneman

    0

    Jak zwykle - NIKT - za to nie odpowie...

  • zgr-edo

    0

    Przegląd-
    W styczniu i lutym 1938 r. w czasie polsko-niemieckich rozmów na najwyższym szczeblu Niemcy poinformowali, że dążą do konfrontacji z Czechosłowacją. Choć nie ustalono szczegółów ewentualnej współpracy, można zaryzykować stwierdzenie, że między Polską a Niemcami doszło do zawarcia nieformalnego antyczeskiego porozumienia2. Coraz ściślejsze kontakty z hitlerowskimi dygnitarzami znalazły swój finał w okresie tzw. kryzysu sudeckiego, wywołanego żądaniami Niemców, by Czechosłowacja oddała tereny zamieszkiwane przez trzymilionową niemiecką mniejszość narodową.
    We wrześniu 1938 r. zapadły już konkretne polsko-niemieckie ustalenia dotyczące polskich roszczeń na Zaolziu. 20 września 1938 r. w oficjalnej rezydencji Hitlera, w Berghofie na stokach Ober­salzbergu, odbyło się spotkanie, podczas którego polski ambasador Józef Lipski poinformował Hitlera, że Polska czterokrotnie odrzuciła prośby państw zachodnich (w tym Francji) o pomoc w rozładowaniu narastającego kryzysu międzynarodowego. Hitler odwdzięczył się zapewnieniem, że na wypadek konfliktu polsko-czeskiego Niemcy staną po stronie Polski. Dzień później rozpoczęto formowanie Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Śląsk” gen. Władysława Bortnowskiego, liczącej 36 tys. żołnierzy, która miała zająć lub zdobyć Śląsk Cieszyński za Olzą. Tego samego dnia Polska wypowiedziała Czechosłowacji umowę o ochronie mniejszości narodowych. Także 21 września tajny Komitet siedmiu (K7) wydał rozkaz rozpoczęcia działań terrorystyczno-dywersyjnych na Zaolziu. Jednocześnie w Polsce rozpętano wielką antyczeską kampanię pełną szowinistycznych haseł, m.in. wzywających do walki z „czeskim imperializmem” i „Czechokomuną”. 26 września 1938 r. niemiecki ambasador w Warszawie Hans Adolf von Moltke depeszował do Berlina: „Nieprawdą jest też, iż p. Beck odrzucił myśl współdziałania (…), przeciwnie, podczas rozmowy całkiem nie pytany dał mi bardzo poufną informację o koncentracji polskich oddziałów”. 28 września polscy dyplomaci i urzędnicy hitlerowskiego MSZ (Auswärtiges Amt) z Ernstem von Weizsäckerem na czele wspólnie ustalili plan „rozgraniczenia interesów polskich i niemieckich” na Zaolziu, m.in. przebieg nowej granicy w rejonie Bogumina. Zanim rozpoczęła się konferencja monachijska (29-30 września 1938 r.), minister Beck zdążył jeszcze zerwać połączenia kolejowe, lotnicze i telefoniczne z Czechosłowacją oraz odrzucić kompromisową propozycję Czechów popartą przez Francję i Anglię. Podczas samej konferencji dzięki Hitlerowi powstał załącznik, który dotyczył polskich i węgierskich roszczeń wobec Czechosłowacji.
    30 września minister Beck zwrócił się nawet do hitlerowskich Niemiec z pytaniem, czy w razie wybuchu wojny polsko-czeskiej III Rzesza zajmie życzliwe wobec Polski stanowisko, na co minister Ribbentrop odpowiedział pozytywnie. Tego samego dnia około godz. 23.45 w Pradze złożono polskie ultimatum z żądaniem niezwłocznego przekazania Zaolzia. Termin odpowiedzi określono na 12 godzin, a jej brak lub odmowa groziły interwencją zbrojną. Osamotniona i „sprzedana” w Monachium Czechosłowacja ugięła się pod tym „ciosem w plecy” i przyjęła ultimatum. Wkraczające na Zaolzie między 2 a 11 października wojska polskie witała ze wzruszeniem i z autentyczną radością ludność polska, nieprzeczuwająca, jak błędy Becka odetną ją na zawsze od kraju. 10 października 1938 r. w Boguminie doszło do oficjalnego spotkania oficerów polskich i niemieckich, którzy w atmosferze wzajemnych uprzejmości i komplementów kończyli I rozbiór Czechosłowacji.
    Europa Zachodnia (nawet kraje Polsce przychylne) niezwykle ostro krytykowała działania naszego rządu. Nigdy w 20-leciu międzywojennym II Rzeczpospolita nie miała tak złej opinii – była nazywana m.in. szakalem, sępem na smyczy Hitlera…

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX