Poszedł łowić ryby, wrócił z miną z 1877 roku. Teraz stoi w jego ogródku

Mężczyzna z Łotwy wyłowił z wody ogromną minę z 1877 roku. Nie wiedział co to jest, więc zawołał brata i jego syna. Razem ją rozbroili.

19-letni Normund z Łotwy pochwalił się na forum internetowym Reddit znaleziskiem, jakiego dokonał jego wujek. Mężczyzna poszedł łowić ryby, gdy w wodzie zauważył dziwną boję. Postanowił ją wyłowić.

Niezwykłe znalezisko na Łotwie. To nie boja, tylko ogromna mina

Mężczyźnie spodobał się znaleziony przedmiot, postanowił więc, że umieści go w swoim ogródku. Jego brat i bratanek mieli pomóc mu w transporcie. Wcześniej jednak postanowili znalezisko dokładnie obejrzeć i zbadać. Ostukali je młotkiem, powyjmowali śruby i zajrzeli do środka. Wtedy nabrali pewnych podejrzeń i uznali, że to chyba może być mina.

Normund, jak przystało na współczesnego nastolatka, postanowił poszukać informacji o obiekcie w internecie. Opublikował jego zdjęcia w serwisie Reddit i dodał do nich podpis: ''Znaleziono to podczas łowienia ryb na Łotwie, waży ponad 120 kg. Może stara bomba?''.

Mężczyźni z Łotwy sami rozbroili minę

Mimo ostrzeżeń innych użytkowników sieci, Normund, jego tata i wujek, jak gdyby nigdy nic, postanowili minę rozbroić. Niewiele myśląc zaczęli wyjmować z pocisku materiały, tłumacząc sobie, że skoro są przemoknięte, nie mogą wybuchnąć. 

Kiedy zobaczyłem, co jest w środku, wystraszyłem się. Mój tata rozpoznał prasowaną bawełnę z pocisku, w środku były też kable

- tłumaczył portalowi UNILAD 19-letni Normund.

Później doszliśmy do wniosku, że skoro pocisk tyle lat przeleżał pod wodą, to nie wybuchnie. Nalaliśmy do niego trochę więcej wody i wyjęliśmy ze środka całą prasowaną bawełnę - relacjonował. 

Kolejne części mężczyźni wydobywali z pojemnika i odkładali na bok, a później spalili uznając, że są już niegroźne. W ten sposób opróżnili całość, a Normund fotorelację z tego wydarzenia opublikował w internecie. Jak sam przyznaje, od początku miał podejrzenia, że to jakiś ładunek wybuchowy, bo coś podobnego widział wcześniej w... grze komputerowej. 

Pojechał łowić ryby, wrócił z miną z 1877 rokuPojechał łowić ryby, wrócił z miną z 1877 roku Fot. Normund | Redditt

Na szczęście mężczyznom udało się rozbroić minę i zutylizować ładunek wybuchowy. Pojemnik, w którym ten był umieszczony, zdobi teraz (zgodnie z pierwotnym planem) ogródek wujka Normunda. 

Znaleziony na Łotwie pocisk to mina morska z 1877 roku

Choć od samego początku 19-letni Normud podejrzewał, że znaleziony obiekt to bomba, dopiero, gdy opublikował zdjęcia w sieci, udało się ustalić, co to naprawdę jest. Znaleziony na Łotwie ładunek to ważąca około 250 kilogramów mina morska z 1877 roku, wykorzystana później do walk podczas I wojny światowej. 

Wcześniej tylko dwa razy udało się odnaleźć podobne ładunki. W obu przypadkach, w 2009 i 2014 roku, na miny trafili rybacy, a miny zostały przekazane wojsku i zdetonowane. 

Więcej o:
Komentarze (16)
Poszedł łowić ryby, wrócił z miną z 1877 roku. Teraz stoi w jego ogródku
Zaloguj się
  • topoco

    Oceniono 13 razy 13

    Uważaj bo wybuchnie!
    Nie szkodzi mam jeszcze 3.

  • m.godwin

    Oceniono 11 razy 11

    Poszedł łowić ryby, g... złapał, więc wrócił z nietęgą miną.

  • antares777

    Oceniono 15 razy 11

    Jestem pełen niekłamanego podziwu. Proponuję przyznać całej trójce honorowe obywatelstwo polskie.

  • lud.czerski.wyklety

    Oceniono 11 razy 7

    U nas w IVRP, zwanej też drugą komuną, miałby wjazd na chatę o 5 rano, gleba, kajdanki i sygnale na kulsonariat, a potem kilkuletni proces za nielegalne posiadanie materiałów wybuchowych.

  • nino.rota

    Oceniono 1 raz 1

    "zutylizowac ładunek wybuchowy"...?
    Wtf?!
    Chyba raczej "zneutralizować"...
    GWniany POziom dziennikarstwa.

  • supermarjan

    Oceniono 7 razy 1

    >>Wcześniej tylko dwa razy udało się
    jak mozna zdetonowac cos co jest zabytkiem i jest tak nieliczne? muzea pozamykali?

  • ochujek

    Oceniono 2 razy 0

    A Antek nie znalazł, blaszany garaż wysadzał, bzdury opowiada.

  • wylye

    Oceniono 9 razy -1

    Kiedyś, przed laty pewien Rosjanin opowiedział mi dowcip o Łotyszach. Brzmiał mniej więcej tak:
    - Furmanka jedzie tata Łotysz i z synem o imieniu "Maldis" - jadą sobie przez las... W pewnym momencie po pniakiem młody Maldis dostrzega stertę zajęczych... "bobków" - w uniesieniu woła do taty - "weźmy ach weźmy zabierzmy je do domu" Tata pyknął z fajki, smagnął konia batem i powiada - Maldis - nam to do niczego nie potrzebne... Maldis posmutniał jadą dalej - za zakrętem znów sterta bobków - i znów tata odmawia - Maldisowi - "Nam tego nie trzeba"... Kiedy jednak za kolejnym zakrętem Maldis wypatrzył - większe w rozmiarze, tym razem sarnie "bobki" - tata po dłuższym zastanowieniu nakazuje Maldisowi - Zbieramy - nam to potrzebne... Nazbierali i jadą, kiedy byli przy wiosce - po dłuższym zastanowieniu - tata zatrzymał furmankę i powiada do Maldisa. Maldis - zrzucamy - to też nam nie potrzebne. Po przeczytaniu historii z miną - wiem już, że w tym rosyjskim LATVIAN JOKE - było coś co definiuje ten naród...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX