Kucharz z restauracji w Krakowie odmówił obsługi. Nie spodobali mu się, bo biegli w półmaratonie

Klienci restauracji Akita Ramen z Krakowa poskarżyli się na niesprawiedliwe potraktowanie ich przez obsługę. Kucharz odmówił im wydania posiłku, bo brali udział w półmaratonie.

W niedzielę 15 października w Krakowie, wszyscy biegacze dostali wyjątkową okazję uczczenia 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Władze miasta zorganizowały tego dnia półmaraton oraz towarzyszący mu, specjalny bieg ''5 dla Niepodległej''. 

Niestety, pomysł ten nie każdemu przypadł do gustu, o czym szybko przekonało się kilku sportowców. Ci, tuż po pięciokilometrowym biegu, chcieli zjeść obiad w jednej ze swoich ulubionych restauracji. Na miejscu okazało się jednak, że w lokalu nie są mile widziani. 

Wystartowaliśmy dzisiaj w '5 dla Niepodległej'. Zachwyceni atmosferą, zadowoleni z wyników, chcieliśmy świętować w naszej ulubionej w ostatnim czasie knajpie – Akita Ramen. Jakie było więc nasze zdziwienie, kiedy po kilku dobrych minutach czekania na wolny stolik usłyszeliśmy, że – cytuję – 'Szef kuchni stwierdził, że Państwa nie obsłuży, ponieważ dzisiejszy półmaraton dał nam bardzo w kość. I kuchnia nie będzie obsługiwać dzisiaj nikogo, kto jest związany z tym biegiem'

- napisała na Facebooku jedna z uczestniczek biegu ''5 dla Niepodległej'', Paula Ką. Co oznaczać miało rzeczone ''danie w kość'' restauracji? Pracownicy lokalu skarżyli się, że przez półmaraton miasto było sparaliżowane, co zdecydowanie utrudniło im pracę.  

Post biegaczki wywołał lawinę komentarzy, w których większość internautów stwierdzała, że krakowski lokal postąpił niesłusznie. Zwracali uwagę na liczne komunikaty i dokładne informacje o tym, w których miejscach w Krakowie mieszkańcy będą narażeni na utrudnienia. Zarzucali też restauracji brak zorganizowania i nieodpowiednie podejście do klienta. 

Głos w sprawie zajęli przedstawiciele Akita Ramen. Do zaistniałej sytuacji odnieśli się w komentarzu pod głośno komentowanym postem. W nim przeczytać mogliśmy między innymi, że lokal przeprasza za zajście, a emocje nigdy nie powinny przekładać się na obsługę klienta. 

Bardzo nam przykro, że miała miejsce taka sytuacja. Bardzo nam przykro, że stracili Państwo swój czas. Bardzo nam przykro również, że nie dysponujemy wystarczającą ilością czasu ani energii, aby przedstawić swoją perspektywę w odpowiednim momencie.

- czytamy w pierwszych zdaniach oświadczenia lokalu. Z komentarza dowiedzieliśmy się również, co wpłynęło na odmowę obsługi biegaczy.

Od paru lat wydarzenia sportowe organizowane w przestrzeni miejskiej skutecznie utrudniały w różny sposób wykonywanie naszej pracy. Nie mamy niczego przeciwko bieganiu, niektórym z nas na pewno by się przydało. Natomiast nie uważamy, że zamykanie części miasta i dekonstruowanie codziennego życia, pracy zwykłych ludzi jest niezbędne do tego, aby mógł odbyć się np. maraton. Oczywiste staje się stwierdzenie, że pretensje powinniśmy mieć do organizatorów... To samo powiedzieli dziś rano panowie policjanci, którzy skutecznie zabronili nam wyjechać do pracy z ulicy, na której mieszkamy... (...) Nie mieliśmy jak przewieźć makaronu z chłodni, a na 9 osób z naszej załogi 4 spóźniły się o co najmniej 20 minut do pracy... Nerwy i stres nigdy nie mogą służyć jako wytłumaczenie, niemniej jednak zdarza się, że wpływają na nasze decyzje. Zrobimy wszystko, aby nasi goście nie czuli się jakkolwiek dyskryminowani, natomiast prosimy organizatorów i osoby biorące udział w takich eventach o chwilę refleksji... 

- napisali przedstawiciele restauracji. 

Odpowiedź Akita Ramen nie spodobała się części komentujących, którzy zauważyli, że zamiast grzecznego ''przepraszam'', restauracja zasłania się blokadą miasta i utrudnieniami na jakie była narażona. Wytykają też pracownikom niekonsekwencję - skoro piszą, że emocje nie powinny brać góry nad pracą, dlaczego właśnie, już po zaistniałej sytuacji, znowu dali się im ponieść?

Zarówno komentarz restauracji jak i cały post niezadowolonej klientki zniknęły dziś z Facebooka. Pojawił się na nim za to nowy komunikat Akita Ramen. 

Przepraszamy wszystkich pokrzywdzonych nieprofesjonalnym zachowaniem członka naszej obsługi. Jest nam wstyd. Nie powinniśmy dopuścić do takiej sytuacji. Prywatne opinie i frustracje nigdy nie mogą uderzać w dobro naszych gości. Niestety się to zdarzyło - zrobimy wszystko by był to ostatni raz

- napisali. 

Drodzy Czytelnicy!
Co myślicie o zaistniałej sytuacji? Po której stronie jest racja? Piszcie do nas na adres buzz_redakcja@gazeta.pl.
Czekamy na Wasze listy - Redakcja Buzz.gazeta.pl

Z mięsem czy bez? Mięsożercy testują wegańskie dania

Więcej o:
Komentarze (222)
Kucharz z restauracji w Krakowie odmówił obsługi. Nie spodobali mu się, bo biegli w półmaratonie
Zaloguj się
  • klm747

    Oceniono 9 razy -5

    spoceni i śmierdzący - bardzo dobrze, że ich pogonili...
    niech to bydło po lesie biega!

  • Kuku Ruku

    Oceniono 11 razy -5

    Mnie też żydorcza notorycznie odmawia obsługi gazując moje posty więc o co chodzi?

  • kenijro

    Oceniono 13 razy -5

    Akita Ramen kojarzy mi się z Pastafarianami a więc braćmi w wierze, tym bardziej, że coś tam o Makaronie dalej pisze. Bracia nigdy się nie mylą, więc jestem po stronie Akita Ramen, nawet jeśli to nie oni. Mieli rację ! Ramen.

  • miroslawplpl

    Oceniono 6 razy -4

    Wyrażę swoje zdanie na temat zajścia.
    Jest oczywistością, że przechodząc obok tego lokalu nie wejdę tam jako gość. Nie z chęci ukarania kogokolwiek ale z prostego mechanizmu, że unikam ludzi nieprzyjaznych. To dramatyczny dla nich błąd w postępowaniu. Tak naprawdę współczuję. chcę miec do czynienia z człowiekiem nieprzyjaznym.

  • niekandydujacy_niepolityk

    Oceniono 6 razy -4

    Olewać tę speloone za bractwo w wyjątkowym wydaniu. Wyłazi prymityw właścicieli.

  • pavb

    Oceniono 6 razy -4

    Drukarz musi drukować plakaty dla homosiów to i kucharz nie może odmówić nakarmić maratończyków. Do sądu z taką knajpą. Każdy ma obowiązek świadczyć każdemu usługi ... w totalitarnym państwie.

  • greg-40

    Oceniono 5 razy -3

    Życie się bierze z dobytkiem inwentarza. Nie da się prowadzić knajpy w Krakowie, korzystać z tego faktu (turyści, sportowcy, masy ludzi) i udawać że jest się w Pcimiu dolnym gdzie tych turystów, sportowców i mas ludzkich po prostu nie ma

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX