On się jej wyparł, ona czuwała przy nim gdy umierał. Tak Steve'a Jobsa wspomina córka

Lisa Brennan-Jobs to pierworodna córka twórcy komputerowego imperium Steve'a Jobsa. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że mężczyzna przez długie lata wypierał się ojcostwa pomimo wyników testów DNA.

Lisa Brennan-Jobs: kim jest córka Jobsa?

Lisa Brennan-Jobs urodziła się 17 maja 1978 roku jako córka Chrisann Brennan i twórcy marki Apple - Steve'a Jobsa. Mężczyzna przez wiele lat wypierał się ojcostwa, nawet kiedy zostało mu ono udowodnione na drodze testu DNA. Dopiero po czasie zgodził się uznać swoje ojcostwo i przeprosił zarówno byłą partnerkę jak i córkę. Oficjalnie dokonano zmiany w akcie urodzenia, a dziewczyna otrzymała nazwisko ojca. Mimo to, jak wspomina w swojej biografii, stosunki między nią a mężczyzną nigdy nie były do końca właściwe - dominował w nich chłód i dystans. 

Jezus, Emma Watson, Martin LutherOd Sokratesa do Steve'a Jobsa. Najsłynniejsze przemówienia w historii

Obecnie Lisa Brennan-Jobs znana jest nie tylko jako córka Steve'a, ale przede wszystkim jako pisarka. Duży rozgłos przyniosła jej opublikowana w 2018 roku autobiografia pt.: "Płotka" (Wydawnictwo Literackie), która ujawnia kulisy jej skomplikowanej relacji z ojcem. Skąd taki tytuł? Właśnie tak zwracał się do dziewczynki ojciec: 

Nazywał mnie Płotką. "Hej, Płotko, spadajmy. Szkoda marnować życie". Płotka kojarzyła mi się z płotkiem. Myślałam, że chodziło mu o to, żebym tak nie stała jak kołek. Później dowiedziałam się, że jest ryba płoć, więc płotka to młoda rybka. Czasem wypuszcza się je z powrotem do wody, żeby jeszcze podrosły. "No dobra, Gruba Rybo, jedziemy" – mówiłam, kiedy już założyłam wrotki.

Dzieciństwo i młodość Lisy

Lisa urodziła się w maju 1978 roku na farmie w stanie Oregon. Jej matce nie towarzyszył partner, który na miejscu pojawił się kilka dni później na zaproszenie przyjaciela i właściciela gospodarstwa Roberta Friedlanda. Od początku mężczyzna nie przyznawał się do bycia ojcem, a mimo to chciał wziąć udział w nadaniu dziecku imienia. Wszystkim powtarzał: "To nie moje dziecko". I tak też się zachowywał. Matka przez pierwsze lata życia dziewczynki w całości wzięła na siebie trud utrzymania i wychowania dziecka. Jednak pogarszająca się sytuacja finansowa zmusiła ją do wystapienia do sądu o alimenty. 

W sądzie Jobs posunął się nawet do stwierdzenia, że jest bezpłodny, co w obliczu tego, że ostatecznie został ojcem czworga dzieci czyni z niego wyjątkowego hipokrytę. Jego zapewnienia o tym, że nie ma nic wspólnego z Lisą na nic zdały się w starciu z wynikami badań na ojcostwo. Test DNA wykazał 94,4% prawdopodobieństwo, że Lisa jest jego biologiczną córką. Na tej podstawie sąd przyznał matce alimenty na dziecko, a także nakazał mężczyźnie opłacanie ubezpieczenia zdrowotnego dziewczynki do momentu ukończenia przez nią 18. roku życia. Sprawa zakończyła się w 1980 roku. 

W międzyczasie firma Apple stała się potęgą, weszła na giełdę, a Jobs stał się jednym z najbogatszych ludzi w USA. Jednocześnie cały czas utrzymywał dystans wobec małej Lisy. W wywiadach podkreślał, że "28 proc. męskiej populacji Stanów Zjednoczonych mogłoby być jej ojcem". 

Zachowanie Jobsa było dwuznaczne: z jednej strony wciąż wypierał się ojcostwa, z drugiej - nosił zdjęcie dziewczynki w portfelu, a gdy miała 9 lat zgodził się na to by przyjęła jego nazwisko. Nie oznacza to jednak, że ich stosunki uległy normalizacji. O nie. Jobs w dalszym ciągu zachowywał dystans, a z córką widywał się wtedy, kiedy było mu to na rękę. Mimo to Lisa wydając swoją autobiografię nie oczernia go, ani nie doszukuje się w nim zła. Wręcz przeciwnie. Próbuje usprawiedliwić i rozgrzeszyć jego zachowanie, choć trudno się w nim doszukać prawdziwych rodzicielskich odruchów. 

Wspomnienia Lisy o ojcu: "Nie dostaniesz, nic! Słyszysz? Nic! Nic ci się nie należy"

Mimo sporadycznym kontaktom i niekonsekwentnemu zachowaniu Jobsa, Lisa starała się być dla niego jak najlepszą córką. Stale czekała na jego wizyty, pragnęła zainteresowania. W zamian dostawała to na co aktualnie miał ochotę ekscentryk. Jeśli aktualnie miał dobrą passę w interesach, wówczas dziecko schodziło na drugi plan, zapominał o jej istnieniu. Gdy sprawy się komplikowały, przypominał sobie, że ma córkę. Jego zachowanie po latach kobieta wspomina jako ciąg niekonsekwencji - z jednej strony czułość, z drugiej porywczość i ignorancja. W swoich wspomnieniach Lisa przytacza sytuację, gdy kiedyś zapytała ojca o to, czy jak znudzi mu się samochód którym jeździ, to go jej odda. Na to wściekły Jobs miał wykrzyczeć dziewczynce "Nie dostaniesz, nic! Słyszysz? Nic! Nic ci się nie należy". 

Fot. Archiwum Lisy Brennan-Jobs / Archiwum Lisy Brennan-Jobs

Przebłyskiem dobrej woli była propozycja Steve'a, by Lisa przeprowadziła się do jego domu w momencie, gdy między dziewczyną a jej matką narastała napięta atmosfera. Dziewczyna zdecydowała się zamieszkać u ojca. Ten postawił jej trudny warunek: miała nie spotykać się z matką przez pół roku. Lisa przystała na to z trudem. Towarzyszyły jej wyrzuty sumienia względem matki, która tyle poświęciła by ją wychować. 

 

Lisa kontra "nowa rodzina Jobsa"

W tym okresie Steve Jobs założył swoją rodzinę: ożenił się, a na świat przyszedł jego syn, którego się nie wypierał i który nie był dla niego "wypadkiem" jak Lisa. Pierworodna tymczasem robiła wszystko aby dogodzić ojcu, który w dalszym ciągu spychał ją na margines relacji rodzinnych. 

Z tej matni udało się jej wyrwać w momencie, gdy postanowiła rozpocząć studia. Jak Lisa Brennan-Jobs szybko stała się popularna i postanowiła korzystać z dobrodziejstw noszonego nazwiska, co wywołało furię u jej ojca. Wyraz dał jej w najbardziej prymitywny sposób - przerywajac opłacanie czesnego za edukację dziewczyny. Jednak dzięki pomocy sąsiadów Jobsa, którzy otoczyli ją opieką udało jej się dokończyć naukę. Od tego czasu kontakt dorosłej już kobiety z ojcem bardzo się ograniczył. Lisa przeniosła się do Nowego Jorku, a Steve skupił się na swojej karierze i rodzinie, która powiększyła się o kolejne dwie córki.

Zdjęcie ilustracyjneCudowne dziecko, czyli eksperyment na żywym organizmie

Przełom w relacji Lisy i ojca

Przełom w relacjach ojca i córki nastąpił w trudnym momencie. W 2003 Jobs dowiedział się, że ma raka. I choć wydawało mu się, że sobie z tym poradzi, to lekarze nie pozostawiali złudzeń. Nowotwór trzustki dawał mu najwyżej kilka miesięcy życia. Szybko doszło do przerzutów, a stan Jobsa pogarszał się na tyle, że musiał on wycofać się ze swoich obowiązków zawodowych. 

W tym czasie Lisa nie odwróciła się od ojca. Odwiedzała go coraz częściej, starajac się jednocześnie nie wchodzić w drogę macosze i przyrodniemu rodzeństwu. Tuż przed śmiercią ojciec sam poprosił o spotkanie. Na łożu śmierci skruszony przyznał, że poświęcił córce zbyt mało uwagi i czasu. Niemniej jednak w tym momencie nie miało to już większego znaczenia. Zmarł 5 października 2011 roku. "Na pocieszenie" pozostawił swojej pierworodnej pokaźną sumę w spadku. Czy jednak w ten sposób choć po części zrekompensował jej lata ignorancji, upokorzeń i braku miłości? 

Zobacz też: "Co z tego, że zablokuję sobie dzwoniącą matkę w telefonie, skoro będzie mi ciągle w głowie 'dzwonić' poczucie winy?"

Więcej o: