Chciał wygrać maraton, skorzystał z samochodu trenera. Najwięksi oszuści w historii sportu

Sport jest dziedziną, w której postępowanie fair play jest jedną z naczelnych zasad. To za to właśnie jest kochany przez kibiców. Sportowcy osiągający wspaniałe rezultaty stają się idolami młodzieży, która się na nich wzoruje. Czy jednak zawsze osiągnięcia te są wynikiem ciężkiej pracy? Oto kilka przykładów oszustw sportowych, które przeszły do historii.

Doping, czyli największa bolączka sportu

Sport wyczynowy dotarcza kibicom niesamowitych wrażeń. Aby osiągnąć spektakularne wyniki sportowcy muszą wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, poświecić swoje życie treningowi, podporządkować całe codzienne funkcjonowanie osiągnięciu jak najlepszych parametrów fizycznych, które umożliwią sięgnięcie po trofeum. Często jednak zdarza się, że pomimo nadludzkiego wysiłku i ogromu włożonej pracy wyniki nie są satysfakcjonujące. Dla wielu jest to impuls do zwiększenia nakładu pracy lub odwrotnie: do porzucenia kariery. Jest także trzecia droga: doping. Na tą zdecydowało się wielu przedstawicieli różnych dyscyplin. Nie wszyscy robili to świadomie i dobrowolnie. Wystarczy wspomnieć o aferze dopingowej w NRD w latach 1974-1989, gdzie sportowców poddawano celowo działaniu środków farmakologicznych, w celu uzyskania jak najlepszych wyników podczas Olimpiady w Monachium. Akcja była bardzo szeroko zakrojona i dotknęła około 15 tys. sportowców, z których część nie wiedziała nawet o przyjmowaniu niedozwolonych substancji - podawano im je tłumacząc, że to witaminy.

Bruce Lee w filmie 'Wejście smokaLegenda Bruce'a Lee. "Najbardziej dumny był z tego, że jest mistrzem Hongkongu w cza-czy"

Jest także wiele przypadków sportowców, którzy z pełną świadomością decydowali się na stosowanie niedozwolonych środków. Jednym z nich jest Ben Johnson - lekkoatleta, który został przyłapany na dopingu jakiś czas po tym jak zdobył złoty medel na olimpiadzie w Seulu (1988). Pozbawiono go wówczas wszystkich nagród i rekordów. Sportowiec jednak nie poddał się i wystąpił ponownie na igrzyskach w Barcelonie (1992). Szybko jednka okazało się, że nie doszło do jego rehabilitacji - ponownie wykryto w jego organizmie niedozwolone substancje za co tym razem otrzymał dożywotnią dyskwalifikację. 

Lance Armstrong w dokumencie 'Lance'Lance Armstrong w dokumencie 'Lance' mat. pras.

Podobnie zakończyła się historia niezwykle utytuowanego kolarza Lance'a Armstronga - wielokrotnego zwycięzcy Tour de France. O jego praktykach dowiedziano się m.in. dzięki nieustępliwej postawie dziennikarza Davida Walsha, który dokładnie prześwietlił niesamowitego sportowca. Okazało się, że stosuje on niedozwolone praktyki medyczne jak np. transfuzje krwi, a także substancje (erytropoetynę, testosteron itp.). Kolarz został dozywotnio zdyskwalifikowny, a w konsekwencji utracił także wszystkie zdobyte tytuły mistrzowskie. 

Zobacz wideo A Wy jak uważacie?

Szybki jak błyskawica

Sporty wyścigowe wzbudzają wielkie emocje wśród widzów i kibiców. Tak naprawdę do momentu przekroczenia mety nigdy nie można być pewnym zwycięstwa. Zwłaszcza jeśli któryś z rywali postanowi część dystansu pokonać samochodem... Taka sytuacja miała miejsce podczas maratonu na Igrzyskach Olimpijskich w Saint Louis (1904 r.). Zwycięzca biegu Fred Lorz, aby wygrać wykorzystał samochód swojego trenera, którym pokonał ponad 17 km dystansu! Dopiero kilkaset metrów przed stadionem opuścił pojazd i pokonał resztę dystansu na własnych nogach. Koniec końców przyznał się do swojego czynu i skwitował swoje zachowanie twierdząc, że było ono żartem...

Do równie nietypowej sytuacji doszło na wyścigach konnych. Sylvester Carmouche korzystając ze sprzyjających okoliczności jakimi było zaleganie mgły nad Delta Downs w Louisianie, niepostrzeżenie opuścił tor wyścigowy. Pojawił się tuż przed metąwyprzedzając pozostałych uczestników. I być może nikt by tego nie kwestionował, gdyby nie ogromna przewaga jaką uzyskał nad nimi - wyprzedził resztę o 24 długości! To wzbudziło podejrzenie o oszustwie, za które Carmouche został zdyskwalifikowany na 10 lat.

Nie ufaj telefonom!

Do zuchwałego oszustwa doszło z kolei w środowisku piłkarskim. W 1996 roku do menadżera klubu Southampton, Graeme'a Sounessa, zadzwonił sam George Weah. Podczas rozmowy chwalił  umiejętności jego kuzyna - Aliego Dia. Po takiej rekomendacji menadżer zdecydował się natychmiast podpisać z piłkarzem 30-dniowy kontrakt i wypróbować w meczu przeciwko Leeds. Jednak debiut Dia okazał się totalnym niewypałem... A menadżer zyskał nauczkę, aby tego typu spraw nie załatwiać telefonicznie...

Piłka nożna stwarza duże pole do popisu w kwestii nadużyć i oszustw. Jedno z nich przypadło nawet w udziale wielkiej gwieździe footballu jaką bez wątpienia jest Diego Maradona. Zapewnił on Argentynie zwycięstwo w Mistrzostwach Świata w 1986 roku. Nim do tego doszło, w ćwierćfinałowym spotkaniu z Anglią, Diego zdobył dwa gole. Jeden z nich padł jednak po kontakcie z ręką. Wtedy jednak tego nie dostrzeżono, a sam piłkarz dopiero po 19 latach w jednym z wywiadów przyznał, że bramka została zdobyta niezgodnie z przepisami.

Diego Maradona przerzuca piłkę ręką obok wyciągniętej ręki Petera ShiltonaDiego Maradona przerzuca piłkę ręką obok wyciągniętej ręki Petera Shiltona By Unknown author - El Gráfico, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=80092757

Maradona ObitUpokorzony przez Maradonę nie przebaczył Argentyńczykowi nawet po jego śmierci. "Wiedział, co zrobił"

Więcej o: