"Praszczur", "zełwa" i "wnęka" znajdą się w każdej rodzinie. Nawet nie wiesz, że ich znasz

Język polski ciągle ewoluuje, toteż stopień pokrewieństwa i powinowactwa określa się dziś prawie całkiem inaczej niż kilkaset lat temu. Niektóre staropolskie nazwy członków rodziny mogą zaskoczyć, a nawet rozbawić.

Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Nadchodzące święta Bożego Narodzenia będą okazją do spotkań w gronie rodziny: rodziców, dzieci, dziadków czy teściów i szwagrów. Czy wiesz, jakimi słowami w dawnej Polsce określano członków rodziny?

Zobacz wideo Dobre jak u babci - ryż z jabłkami

Staropolskie nazwy członków rodziny

Krewnych po ojcu nazywano niegdyś krewnymi "po mieczu", zaś po matce - "po kądzieli". Ojciec był po prostu ojcem, zaś na matkę mówiono mać. Dziecko (zarówno córkę, jak i syna) można było nazwać czędo. Część nazw z obecnej perspektywy może wydawać się szczególnie zabawna. I tak: na wnuka dziadkowie mówili wnęk, a na wnuczkę - wnęka; babcia bywała babą, a dziadek - praszczurem.

Świekier, zełwa, paszenog

Dawniej kobiety na rodziców męża mówiły świekier i świekra, zaś mężczyźni na swoich teściów - cieść i cieścia. Mężem córki, podobnie jak dziś, był zięć, a żoną syna - snecha lub sneszka. Rodzice męża nazywali jego teściów swatką i swatem, zaś rodzice żony, jej teściów - współteściową i współteściem.

PewekSyberyjskie miasteczko ogrzewa mała elektrownia atomowa. Tak mała, że mieści się na łodzi

Siostrę męża nazywało się zełwą, zaś brata męża - dziewierzem. Żoną dziewierza była jątrew. Mężem zełwy był zełwin. Mąż na siostrę żony mówił świeść, a na jej męża paszenog. O bracie swojej żony powiedziałby szurzy, a o jego żonie szurzyna. Natomiast dla rodzeństwa mężem siostry był niegdyś swak.

Więcej o: