Rodzice z piekła rodem. Głodzili i przykuwali dzieci łańcuchami do łóżka. Uratowała ich 17-latka

Historia rodziny Turpinów przeraża i skłania do refleksji. Jak to możliwe, że rodzice zgotowali swemu potomstwu piekło na ziemi, z którego do dziś nie mogą się otrząsnąć? Głodzenie, torturowanie i skrywanie przed światem zewnętrznym. Co stało się z 13 dziećmi?

Wiele osób pewnie zastanawia się, dlaczego rodzice postanowili zostać oprawcami swoich własnych dzieci. Przyczyn można szukać w dzieciństwie starszego pokolenia - ich matka była wykorzystywana seksualnie przez zamożnego pedofila (którym miał być dziadek kobiety), na co godziła się jej rodzicielka. Tłumaczyła, że w ten sposób zapewni rodzinie godny byt. Traumatyczne przejścia nie jednak usprawiedliwieniem karygodnego postępowania amerykanki Louise Anny Turpin, ale wskazują na to, że przed zostaniem matką, miała ona do czynienia z patologiczną rzeczywistością.

Jako16-latka poślubiła inżyniera Davida Allena, który miał wówczas 23 lata. To z tym mężczyzną trzykrotnie odnawiała przysięgę małżeńską. Imponował jej swą zaradnością i był jednocześnie ucieczką od rodzinnych problemów. Nic nie wskazywało na to, że dom, jaki stworzą, będzie w przyszłości więzieniem dla 13 dzieci.

Zobacz wideo "Ostatnia rodzina" - oficjalny zwiastun filmu o Beksińskich

Na zewnątrz bajkowa amerykańska rodzina, a wewnątrz - sekta

Pierwsze dziecko pary przyszło na świat w 1988 roku. Od początku Louise i David uważali, że będą mieli tyle potomstwa, na ile pozwoli im Bóg. W związku z tym doczekali się finalnie 13 pociech, które to wytresowali na posłuszne i zdyscyplinowane jednostki. Ludzie z zewnątrz, w tym dalsza rodzina Turpinów, uważali, że w ich domu nie dzieje się nic niepokojącego. W mediach społecznościowych matka dzieci, pokazywała obraz "bajkowego" życia. Wspólne wycieczki do Disneylandu skutecznie mydliły oczy ludziom z zewnątrz.

Zdarzało się, że Louise finansowała bilety dla dalszej rodziny, aby krewni odwiedzali ich dom. W oczach Teresy, czyli siostry matki 13 dzieci, życie Turpinów wyglądało na perfekcyjne. Z kolei inna siostra Louise przyznała, że zaobserwowała u niej niezdrową fascynację światem satanizmu, która to pojawiła się wraz z poznaniem Davida. Te nietypowe zainteresowania matki przełożyły się na relacje rodzinne.

Zdjęcia rodziny TurpinZdjęcia rodziny Turpin facebook.com/davidlouise.turpin

Rodzina często zmieniała miejsce zamieszkania i być może dlatego nikt z otoczenia nie zauważył niczego niepokojącego. Mimo wysokich zarobków Davida, nie było wystarczających środków na zapewnienie godnego bytu dla całej rodziny. To było jednym z powodów licznych przeprowadzek do kolejnych miejsc, w których torturowano dzieci.

Joanna Gibner w chwili zaginięcia miała 23 lata24 lata szukała córki, za ostatnie pieniądze opłacała nurków. Aż nadszedł ten Dzień Matki

Jeden posiłek dziennie i kąpiel raz w roku - szara rzeczywistość dzieci Turpinów

Sposób, w jaki traktowano dzieci w rodzinie Turpinów jest dla wielu osób niewyobrażalny. Większość potomstwa była maltretowana każdego dnia. David i Louise przykuwali własne dzieci do łóżka za pomocą łańcuchów, bili je oraz zezwalali na gruntowne mycie ciała tylko raz w roku. Można sobie jedynie wyobrazić, do ilu chorób czy infekcji doprowadza aż takie zaniedbanie higieny. Dzieci były jednak starannie myte i schludnie ubierane podczas wspólnych wycieczek czy robienia zdjęć - wszystko po to, aby okłamać otoczenie i sprawiać pozory normalnej rodziny. Zmuszano je nawet do sztucznego uśmiechu.

 

Były to dla nich odstępstwa od szarej rzeczywistości, a w zasadzie bardziej czarnej, niż szarej, gdyż większość życia spędziły one w mroku - poruszając się po terenie domu czy podwórka za dnia, sąsiedzi mogliby zauważyć niepokojące sygnały. Dzieci były przecież wychudzone i bardzo blade. Nie miały praktycznie kontaktu ze słońcem. Nie mogły swobodnie opuszczać domu. Ich życie przypominało funkcjonowanie w sekcie, gdyż każde z nich miało imię rozpoczynające się na literę "J" oraz podobne ubrania. Jennifer Turpin, czyli najstarsza dziewczynka, chodziła do podstawówki w Fort Worth. Niestety nikt w tym okresie nie zgłosił sprawy na policję. Zamiast tego z córki Turpinów często się śmiano. Głównym powodem drwin był oczywiście jej wygląd:

Była wątłą dziewczyną, miała proste włosy z grzywką i często nosiła ten sam fioletowy strój. Inni uczniowie często wyśmiewali ją, ponieważ jej ubrania czasami wyglądały tak, jakby zostały przeciągnięte przez błoto, którym też pachniała przez większość dni.

Jennifer radziła sobie jak mogła - zrobiła na przykład ozdobę do włosów z folii aluminiowej. Nikt z dorosłych, nauczycieli, nie dostrzegł jednak u dziecka żadnego problemu. W 2010 roku doszło do pewnego odkrycia, które niestety nie okazało się przełomowe. Rodzina Turpinów opuściła Rio Vista, a ich sąsiedzi natrafili w ich domu na kilka przerażających poszlak. Dużo śmieci, łańcuchy przy łóżkach oraz ludzkie odchody w pokoju dzieci - bo właśnie tam potomstwo było zmuszane do załatwiania potrzeb fizjologicznych. Nawet obecność martwych kotów nie sprawiła, żeby ktokolwiek postanowił wszcząć odpowiednie działania w tej sprawie.

Zyta Michalska była miłośniczką górskich wędrówek27 lat prowadził normalne życie. Nikt nie podejrzewał, że to on stoi za zabójstwem Zyty

Odwaga Jordan i nowy etap dla dzieci 

Wszyscy zastanawiają się, kto przerwał cierpienie dzieci? Przełomowy krok w sprawie podjęła jedna z córek, Jordan Turpin, która 14 stycznia 2018 r. uciekła z domu przez okno w sypialni. Na początku ucieczki 17-latce towarzyszyła także 13-letnia siostra, jednak tej zabrakło odwagi i cofnęła się do punktu wyjścia. Dzieci z rodziny Turpinów nie miały dobrze rozwiniętej świadomości, ale mimo tego Jordan znała numer alarmowy. Powiadomiła funkcjonariuszy o patologicznej sytuacji w ich domu. Dzięki temu koszmar 13 dzieci został przerwany.

 

Potomstwo Turpinów zostało przesłuchane i zbadane. U części z nich stwierdzono zaburzenia w rozwoju psychicznym i fizycznym. Ze względu na liczne choroby aż dwie córki Turpinów nigdy nie będą mogły zostać matkami. Pomimo traumy, jakiej doświadczały latami, niektóre dzieci były w stanie zeznawać przed sądem:

Rodzice zabrali mi całe życie, ale ja je teraz odzyskuję. To życie mogło być złe, ale uczyniło mnie silną. Walczyłam, by stać się osobą, którą jestem. Widziałam, jak mój tata zmienia moją mamę. Prawie i mnie zmienili, ale zdałam sobie sprawę z tego, co się dzieje

- mówiła jedna z córek Turpinów.

Nie każde dziecko miało podobne, negatywne stanowisko w sprawie. Jeden z synów oficjalnie wybaczył rodzicom mimo traum i blizn emocjonalnych. Z kolei inne dziecko przyznało, że darzy rodziców miłością. Dziś dzieci starają się wyjść na prostą poprzez nadrabianie braków w edukacji i podjęcie zatrudnienia.

Największe szanse na szczęśliwe życie ma najmłodsze potomstwo, gdyż oni odczuli terror przez najkrótszy czas. Z kolei najodważniejsza z rodzeństwa, czyli Jordan, dziś prężnie działa w mediach społecznościowych, co można zaobserwować po jej TikToku czy Instagramie. 

Z jakimi konsekwencjami finalnie spotkali się Louise i David Turpin? Rodzice zostali skazani na 25 lat zakładu karnego z powodu torturowania dzieci, którym nikt nie zwróci już normalnego dzieciństwa.

Więcej o: