Przez lata zabijała arystokratów. Choroba, która zmieniała bieg historii

Chorowali na nią głównie mężczyźni. Umierali młodo, nie dożywszy najczęściej nawet 20. roku życia. Hemofilia zebrała swoje wielkie żniwo wśród arystokratów, zwłaszcza na przełomie XIX i XX wieku. Zmartwione rodziny królewskie sięgały nawet pomocy u samego Rasputina. Diagnoza oznaczała jednak wyrok.

Choć hemofilia była chorobą, która w szczególności dotknęła królewskie rody w XIX wieku, znana była również wcześniej. Pierwsze wzmianki o niej pojawiają się już w Talmudzie. "Jeśli niewiasta oddała pierwszego chłopca do obrzezania, a umarł, potem drugiego, a i ten umarł, nie powinna oddawać trzeciego do obrzezania. Co do obrzezania można stwierdzić, że są rodziny, których krew płynie łatwo, i takie, których krew płynie opornie" - cytuje Wielka Historia.

Zobacz wideo Dziwne obyczaje panujące wśród rodziny królewskiej

Już wtedy podejrzewano, że choroba związana z krwią - gdzie głównym problemem było jej krzepnięcie - może być dziedziczona. Wiedza o genetyce była jednak wówczas na tyle znikoma, że choroba przenosiła się z jednego pokolenia na drugie, wyniszczając przy tym kolejne rodziny oraz ich potomków. Dodatkowo, małżeństwa wśród spokrewnionych osób, były wśród arystokracji niezwykle popularne. Mieszanie błękitnej krwi nie przystawało, dlatego hemofilia niemalże pozostawała w zamkniętym kręgu wyższych klas społecznych. 

Czym jest hemofilia? Czy mogą chorować na nią kobiety?

Hemofilia jest chorobą genetyczną należącą do grupy skaz krwotocznych. Cierpiący na nią nie posiadają wcale lub częściowo czynników odpowiedzialnych za krzepnięcie krwi. Stąd nawet niewielka rana może okazać się w rzeczywistości śmiertelnym niebezpieczeństwem. Poza zewnętrznym krwawieniem, u hemofilików często dochodzi również do krwotoków wewnętrznych, domięśniowych, rozległych siniaków, krwiomoczu itp. 

Więcej podobnych treści przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Na portrecie Jezusa znaleziono odciski palców Rembrandta. Teraz dzieło warte jest fortunęNa portrecie Jezusa znaleziono odciski palców Rembrandta. Teraz dzieło warte jest fortunę

Na hemofilię w zdecydowanej większości chorują mężczyźni - kobiety z kolei są jej nosicielkami. Istnieje jednak rzadka odmiana, na którą zapadają również kobiety. Jak podaje Medycyna Praktyczna, wyróżnia się trzy typu hemofilii: A (najczęstsza), B i C. Na hemofilię typu C (polega na niedoborze czynnika XI) mogą zachorować obie płci. Wśród królewskich rodu XIX i XX wieku, które zmagały się z tą chorobą, zaobserwowano przeważnie hemofilię typu B. 

Jak hemofilia znalazła się w królewskim rodzie?

Po latach wnikliwych badań ustalono, że pierwszą nosicielką wśród fali chorujących na tę przypadłość monarchiń i monarchów była królowa Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii w XIX wieku - Wiktoria Hanowerska. Na świat przyszła w 1819 roku i rządziła aż przez 63 lata. Była jedną z najważniejszych i najbardziej wpływowych osób tamtych lat, a o małżeństwa z jej dziećmi starało się wiele królewskich rodów z całego świata. Królowa miała aż dziewięcioro dzieci, jednak na hemofilię zachorował dopiero jej najmłodszy syn - Leopold. Książe od najmłodszych lat zmagał się z licznymi siniakami i krwotokami. Mówiono nawet o nim, że ma "skórę cienką jak bibuła". Mimo wyniszczającej jego ciało choroby, mężczyzna przed śmiercią ożenił się i przekazał hemofilię również swoim dzieciom. Zmarł wieku 30 lat z powodu krwotoku.  

Siniaki na skórze o niejasnym pochodzeniu to charakterystyczne objawy hemofilii,18 lat i będzie tego dobrego. Problem z terapią chorych na hemofilię

Wiadomo jednak, że Wiktoria Hanowerska przekazała tę chorobę również swoim córkom - Alicji i Beatrycze. Młode kobiety, jako bezobjawowe nosicielki, wychodząc za mąż i wydając na świat kolejne potomstwa, przekazywały ten gen dalej. Tak choroba przedostała się z Wielkiej Brytanii aż m.in. do Rosji, Niemiec czy Hiszpanii.  

Arystokraci pomocy szukali nawet u Rasputina

Wśród rosyjskich monarchów na hemofilię cierpiał m.in. Aleksy Mikołajewicz Romanow - ostatni carewicz. Chłopiec urodził się na samym początku XX wieku i już niecały miesiąc po narodzinach było oczywiste, że cierpi na nieuleczalną chorobę, którą przekazała mu jego matka - potomkini królowej Wiktorii. Rodzina długo starała się ukrywać prawdę o jego przypadłości, jednak wystraszeni rodzice izolowali od innych chłopca, by temu nie przydarzył się nawet najmniejszy uraz. Częste krwotoki jednak nie ustępowały, więc zdesperowana Aleksandra Fiodorowna postanowiła szukać pomocy u najsłynniejszego rosyjskiego kaznodzieja - Grigorija Rasputina.

Mistyk zajmował się chorym chłopcem od jego pierwszego roku życia. Według Fiodorownej, Rasputin niejednokrotnie powstrzymywał jego krwotoki, kontaktując się czasem z chłopcem tylko drogą pocztową. Rosyjski cudotwórca od tamtej pory był najważniejszym lekarzem małego carewicza. Chłopiec, mimo cudownego leczenia, zmarł jednak młodo. W wieku niespełna 14 lat Aleksy Romanow wraz z rodziną zostali zamordowani na tle politycznym. 

Śmiertelna choroba dotarła także do Niemiec i Hiszpanii

Krwawienie wśród kolejnych monarchów nie ustępowało, a co najgorsze - przedostało się także do innych rodów. Śmiertelna choroba dotarła w końcu także do Niemiec oraz Hiszpanii. "Z pałacu Buckingham hemofilia trafiła, za pośrednictwem księżniczki Alice, która w 1862 roku wyszła za mąż za Ludwika IV, wielkiego księcia Hesji i Nadrenii, nad Ren. Czworo spośród ich siedmiorga dzieci chorowało na hemofilię. Córka Irena wyszła za młodszego brata cesarza Wilhelma II i w ten sposób choroba przeszła do dworu Hohenzollernów" - możemy przeczytać na portalu Focus.pl.

Natomiast do Hiszpanii gen hemofilii przeniosła Wiktoria Eugenia, która była najmłodszą wnuczką królowej Wiktorii. Kobieta przekazała chorobę swoim synom. Dziś nie obserwuje się już co prawda hemofilii wśród potomków monarchów, jednak jak informują genetycy, choroba może jeszcze kiedyś powrócić. 

Więcej o: