Masz radio w samochodzie? Uważaj na kontrolerów. Możesz za nie słono zapłacić

Każdy posiadacz odbiornika radiowego czy telewizyjnego jest zobowiązany do jego zarejestrowania oraz opłacania abonamentu. Przepisy te dotyczą również radia znajdującego się w samochodzie. Za brak opłaty mogą grozić kary finansowe. Czy zdjęcie odbiornika jest wystarczającym dowodem?

Jak informują wirtualnemedia.pl, w okresie od 1 stycznia do 31 marca 2022 roku do urzędów skarbowych w Polsce wpłynęło 7979 wystawionych przez Pocztę Polską tytułów wykonawczych z powodu niezapłacenia abonamentu. To o trzy razy więcej, niż rok temu. Kontrolerzy sprawdzają nie tylko osoby prywatne, lecz także pracodawców. Czy zdjęcie odbiornika jest jednak wystarczającą przesłanką do mandatu?

Więcej przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Pirat drogowy w kilka minut nazbierał 29 punktów karnych

Sypią się kary za brak opłaty abonamentowej RTV. Rejestracji podlega również radio w samochodzie

Rośnie liczba kontroli przeprowadzanych przez pracowników Poczty Polskiej S.A. Coraz więcej osób ma z tego powodu problemy. Brak uiszczonej opłaty za posiadanie i używanie odbiornika radiowego czy telewizyjnego oznacza karę finansową w wysokości 30-krotności miesięcznej opłaty za abonament RTV. Wymagane jest też uregulowanie zaległych składek. W 2022 roku miesięczna opłata za radio wynosi 7,50 zł, za telewizor – 24,50 zł. Od 2023 roku opłaty wzrosną do 8,70 zł i 27,30 zł.

Grzybobranie Zamiast z pełnym koszykiem wrócił z portfelem lżejszym o 3800 zł

By skontrolować osoby prywatne, kontroler musi wejść do domu. Podobnie w przypadku firm. Wymagana jest jednak zgoda właściciela, pracownik nie może bowiem wtargnąć do środka. Sytuacja z odbiornikami radiowymi w samochodach jest już bardziej skomplikowana. Teoretycznie zajrzenie do wnętrza przez szybę i zrobienie zdjęcia radia na dowód mogłoby wystarczyć do wystawienia mandatu. Teoretycznie, bo prawnicy, z którymi skontaktował się portal wirtualnemedia.pl, mają na ten temat inne zdanie.

Jak zwracają uwagę, fotografia odbiornika znajdującego się w aucie nie jest dowodem na to, że sprzęt działa. A to jedna z trzech przesłanek ustawy o opłatach abonamentowych, na podstawie których kontrolerzy mogą wydać decyzję o naliczeniu kary. Ta w 2022 roku wynosi 225 zł.

Składowisko opon w Gliwicach-Bojkowie Zaczęło się od prośby, skończyło na milionowej karze. Powód? Stare opony

Mandat za radio w samochodzie. Co na ten temat sądzą prawnicy?

– Z dostępnych powszechnie informacji wiadomo, że zdarzały się takie kontrole, w których upoważnieni do przeprowadzenia kontroli pracownicy sporządzali protokół i wydawali decyzję o zasądzeniu opłaty na tej jedynie podstawie, że dostrzegli przez szybę samochodu odbiornik radiowy. Pracownicy w takich sytuacjach opierają złożone w protokole oświadczenie na samej pierwszej przesłance, tj. na fakcie posiadania odbiornika, który to fakt nie wymaga szczególnego dowodzenia i jego zdjęcie jest zupełnie wystarczające. Niemniej to, czy odbiornik jest urządzeniem technicznym dostosowanym do odbioru programu, nie wynika ze zdjęcia ani z oglądu odbiornika z odległości, lecz m.in. ze sprawdzenia jego specyfikacji technicznej - zwrócili uwagę w rozmowie z Wirtualnymi Mediami Aleksandra Kolbusz i Sebastian Urban z Kancelarii Prawnej Media.

Zdjęcie radia znajdującego się w samochodzie nie wystarcza więc do nałożenia kary za niepłacenie abonamentu. Istotnym elementem kontroli jest bowiem sprawdzenie, czy urządzenie działa i umożliwia natychmiastowy odbiór programu. A do tego konieczny jest czynny udział właściciela pojazdu.

– W obecnym stanie prawnym użytkownik samochodu nie ma obowiązku udostępniania pojazdu osobie kontrolującej – podobnie zresztą jak nie ma takiego obowiązku osoba zamieszkująca w lokalu, który miałby być poddany kontroli - zwracają uwagę prawnicy.

Więcej o: