18-latka zmarła na raka. Na pogrzebie jej koledzy podchodzili do trumny i zostawiali na niej napisy

Laura Hillier była zwykłą 18-latką z Kanady. Tak mogło wydawać się na pierwszy rzut oka.

Laura Hillier była zwykłą 18-latką z Kanady. Tak mogło wydawać się na pierwszy rzut oka. Niestety dziewczynka cierpiała na AML, czyli ostrą białaczkę szpikową.

Od lat czekała na przeszczep. Gdy wreszcie pojawili się pasujący dawcy, z braku miejsc w szpitalu Laura musiała czekać na specjalnej liście na swoją kolej. Okazało się, że podobny problem jest również w innych szpitalach.

Rodzice byli zdruzgotani. Operacja w USA nie wchodziła w grę, ponieważ była z droga. Pozostało nerwowe oczekiwanie.

W końcu jednak doczekała się miejsca i przeszła operację w sierpniu 2015. Niestety już w listopadzie nastąpił nawrót choroby. Laura trafiła na intensywną terapię. Lekarze przewidywali, że opuści szpital w styczniu przyszłego roku.

Niestety stan dziewczynki pogorszył się niespodziewanie. Wszystko działo się błyskawicznie. Hillier była już przygotowana na przewiezienie do innego szpitala na operację, gdy zmarła.

Laura, mimo choroby, była duszą towarzystwa. Jej koledzy z klasy i szkoły, postanowili zatem udekorować trumnę kolorowymi pożegnalnymi życzeniami.

Dookoła ustawili zaś kwiaty w jej ulubionym kolorze - fioletowym.

Piękny gest!

Więcej o: