Blondynka prosi o 4 drinki. Jest tak pijana, że nie zauważyła, że zamawia w DJ'a

Impreza może człowieka ponieść, ale kiedy zamawiasz drinki u pana, który puszcza muzykę, wiedz, że pora odpocząć.

Impreza trwa w najlepsze, cztery dziewczyny podchodzą do lady. Blondynka pyta, czy może dostać cztery sambuci. Pan, którego o to prosi, wszystko nagrywa.

Jej koleżanki wdzięczą się do aparatu, a ona uparcie powtarza zamówienie.

Mężczyzna pyta, czy ma pieniądze.

Ona się w rewanżu przedstawia - ma na imię Meg. I potem powtarza, że chce 4 sambuki i wyciąga kartę płatniczą.

Zdaje się, że jest naprawdę bardzo pijana i nie bardzo jest w stanie ogarnąć bodźce płynące ze świata zewnętrznego.

Operator wtedy jej mówi, że stoi przy budce DJ'a. Niewiasta przeciągle pyta:

- Coooooo?

A on jej wskazuje bar, który jest dokladnie za jej plecami:

 


Była tym zaskoczona. Co ciekawe, jej koleżanki nie wyglądały na aż tak oszołomione alkoholem, pozostaje więc pytanie, czy aby nie robiły jej żartu.

Sprawa jest po prostu przykra. Jak widać, ktoś tu powinien sobie jednak odpuścić te cztery kieliszki mocnego likieru. Mamy nadzieję, że tej Pani nie stało się nic złego tego wieczora i bezpiecznie trafiła do domu.

Przy piciu warto zachować umiar, choćby po to, żeby zaoszczędzić sobie porannych cierpień.

ZOBACZ TEŻ:

Na mostku klęknął przed swoją dziewczyną. Wyciągnął pierścionek i wtedy doszło do katastrofy