Girzyński lansuje się w "Uważam Rze". Na kiszone ogórki

Zbigniew Girzyński ma niezrównany talent do zjednywania sobie rzesz wyborców małymi gestami. Kiedyś wywołał sensację jednym podniesieniem ręki, teraz rozkochuje w sobie czytelników ''Uważam Rze'' rozmową o ogórkach.

Wywiad pojawił się w rubryce ''Polityk bez polityki'' jakby stworzonej do ocieplania wizerunku. Girzyński mistrzowsko wykorzystał jej możliwości. Któż inny by potrafił przy okazji tematu tak niepozornego, jak kiszenie ogórków, zaprezentować się równie apetycznie?

Już na początku poseł zadeklarował, że myśli o dobrobycie polskich rolników:

- Gdyby przeciętna spożywania  tego warzywa była tak jak moja, plantatorzy ogórków żyliby niczym krezusi.

Następnie pochwalił się, że cechuje go wyjątkowy zmysł organizacyjny:

- Bywało, że przygotowywaliśmy ponad 200 słoików na zimę, a to już wymagało dobrego logistycznego przygotowania.

Dzięki uniwersalnemu tematowi ogórkowemu dowiedzieliśmy się nawet co nieco o stosunkach panujących w rodzinie Girzyńskiego. Okazuje się, że poseł jest mężem posłusznym i usłużnym. Gdy żona wysyła go po ogórki do wekowania, potrafi zdobyć je choćby podstępem, tłumacząc straganiarzom:

-  Jeżeli takich [zgrabnych ogórków] nie przyniosę do domu, to będę miał problemy, bo mam złą żonę i ona będzie we mnie tymi ogórasami rzucać.

Gospodynie domowe już podbite, czas więc na kolejny etap kampanii. Uwaga, teraz poseł błyśnie erudycją!

- W czasie rewolucji francuskiej został zorganizowany konkurs. W 1810 r. wygrał go Francuz Nicolas Appert, I właśnie od jego nazwiska wzięła się pierwotna nazwa wekowania m.in. ogórków. Apertyzacja.

O ogórkach, konserwowaniu i kiszeniu Zbigniew Girzyński opowiadał jeszcze długo. Kto ciekaw, niech zajrzy do dzisiejszego numeru ''Uważam Rze''. Ostrzegamy jednak, że w drugiej części wywiadu - jak mawiała kiedyś młodzież - nieźle zalewa.

Stroi miny, robi dowcipy - najzabawniejsze zdjęcia Obamy [ZOBACZ] >>

Więcej o: