Kasy szybkiej obsługi zamiast konfesjonałów, czyli hipermarket TESCO w... kościele

Przez ostatnie 3 lata kościół metodystów w Westbourne, Bournemouth, świecił pustkami. We wrześniu ubiegłego roku zaczął nowe życie.  Ale już nie jako kościół, tylko... filia Tesco. I zamiast wiernymi, wypełnił się klientami.

Kiedy dowiedziano się o planach Tesco, część mieszkańców była oburzona. Trudno się im dziwić, ponieważ to chyba ostatnie miejsce, w którym spodziewalibyśmy się hipermarketu. Tam, gdzie kiedyś żałowano za grzechy i słuchano kazań duchownych, teraz można kupić jedzenie, papierosy i alkohol.

- Tesco jest teraz wszędzie. Gdzie byś nie spojrzał zawsze znajdzie się przynajmniej jedno - tłumaczy jeden z okolicznych mieszkańców. - To pokazuje jak zmieniły się priorytety. Bardziej, niż na spokoju ducha zależy nam na komfortowych warunkach życia.

Choć znaczna część mieszkańców bojkotuje to przedsięwzięcie, przedstawiciele marki tłumaczą, że sklep cieszy się sporym zainteresowaniem i nie brakuje w nim klientów. Członkowie Westbourne Traders Association (Związku Handlowców Westbourne) również wierzą, że to dobry pomysł.

fot. za dailymail.co.uk

Choć różne fundacje interesowały się spożytkowaniem kościoła, jedynie Tesco dysponowało wystarczającym kapitałem, by odnowić zabytkowy budynek. Zdaniem wielu taka inwestycja ze strony giganta nie mogła być bezinteresowna.

- To kolejny krok w marginalizacji chrześcijan w społeczeństwie - nie słabną komentarze przeciwników

Duchowny Dr Bob McKinley powiedział, że to jest po prostu "smutne". "Ale to tylko budynek" - dodał.

Tesco pokazuje, że w biznesie nie ma miejsca na sentymenty oraz świętości. Oby tylko decyzja nie okazała się dla nich ciosem we własny wizerunek.

Rozebrani, przebrani, po prostu dziwni klienci Walmartu [ZDJĘCIA] >>

Więcej o: