Komorowski o polowaniach z aparatem: "to jest trudne i ciężkie". Cena władzy?

Bronisław Komorowski - jeszcze jako marszałek Sejmu w 2010 roku - przekonywał, że zrezygnował ze strzelania z dubeltówki na rzecz aparatu fotograficznego. Teraz, ponad rok później, powiedział jak się z tym czuje. A lekko nie ma...
"Każdy kto się zna na myślistwie wie, że myśliwych dzieli się na mięsiarzy i romantyków, ja zawsze byłem romantykiem, częściej wracałem z polowania z wierszem niż z jakimś innym łupem."

Tymi słowami skomentował swoją decyzję w ubiegłym roku. A obecnie? W dzisiejszym Poranku Radia TOK FM w rozmowie z Janiną Paradowską przyznał, że "to jest trudne i ciężkie".

Na pytanie "czy ciągnie pana na polowania?" mógł odpowiedzieć tylko:

"Bardzo! Ja uczestniczę w polowaniach i poluję, tyle, że robię to z moimi przyjaciółmi, z moim synem, z moim zięciem, oni polują a ja towarzyszę im w tych łowach. Przyjęte ograniczenia kosztują mnie bardzo wiele. To trochę jest tak picie piwa bezalkoholowego."

Dodał jednak szybko:

"Przypomnę, że powiedziałem, że będę się starał. Na prośbę moich dzieci. Staram się już półtorej roku i to jest trudne i ciężkie. Każdy człowiek ma prawo do własnej pasji."

Na koniec rozmowy stwierdził, że jeżeli zmieni zdanie, na pewno nie będzie tego ukrywał. Czy Waszym zdaniem rezygnacja z polowań miała sens? Czy Bronisław Komorowski powinien poświęcać swoją pasję?

Gafy, wpadki i potknięcia - najlepsze z najlepszych od Komorowskiego >>

Więcej o: