"I nie opuszczę cię aż...", a dookoła wszystko płonie. Odważna para

Ślub zaplanowali wiele miesięcy wcześniej. Nie przypuszczali, że w tym wyjątkowym dniu wydarzy się coś takiego.

Sukienka wisiała na wieszaku, Nancy Rogers kończyła robić idealny makijaż, a goście z niecierpliwością czekali, aż zobaczą młodą parę. W tym momencie nadeszła informacja, jakiej nikt w takim dniu nie chciałby usłyszeć - wybuchł pożar.

Nancy i Michael zapragnęli złożyć przysięgę małżeńską w głównym budynku niezwykle malowniczego ośrodka wypoczynkowego White Point Beach Resort w Kanadzie. To właśnie tam pojawił się ogień. Choć płomienie sięgały 20 metrów, a dym można było zobaczyć z kilku kilometrów, zakochani zdecydowali się nie odwoływać ceremonii.

- Najważniejsze było to, że chcieliśmy wziąć ślub i mieliśmy tylko godzinę opóźnienia - tłumaczyła później Nancy.

Obsługa ośrodka zapewniła im na ten cel miejsce w innym budynku. Młoda para wkładała na palce obrączki, a w tle kilka załóg strażackich próbowało ugasić rozprzestrzeniający się pożar.

 

Kiedy zdenerwowanie związane z zamążpójściem minęło, Nancy zdała sobie sprawę ze strat. Pożar był naprawdę duży i strawił wszystkie prezenty ślubne oraz kwiaty przygotowane na tę okazję. Ale nie żałuje swojej decyzji.

- To był zdecydowanie pamiętny dzień - mówi świeżo upieczona pani Rogers.

Na całe szczęście nikt z gości ani obsługi ośrodka nie ucierpiał. Wszystkim natomiast szkoda głównego budynku i ogólnych strat, ponieważ White Point Beach Resort to serce tych okolic.

Zdjęcia ślubne jak z koszmaru. Gorszych nie widzieliście [ZDJĘCIA] >>

Śpiewająco lub przez internet. TOP 10 najlepszych oświadczyn [WIDEO] >>>

Więcej o: