"Jestem dzieckiem zaginionym...". Nie jest

FBI podało wyniki badań DNA. 

To już pewne. John Robert Barnes z Kalaska w stanie Michigan nie jest zaginionym w 1955 r. synem państwa Dammenów.

Barnes w marcu zgłosił się na policję, twierdząc, że to on jest Stevenem Dammenem. Podkreślał, że ma bliznę na podbródku - "zupełnie taką, jak zaginiony chłopiec z Nowego Jorku". Mówił, że są też inne podobieństwa. Później mężczyzna skontaktował się z siostrą zaginionego, Pamelą Dammen Horne. Przeprowadzono badania DNA, mające potwierdzić pokrewieństwo.

- Próbki przekazane przez Barnesa i Horne zostały zbadane w laboratorium w Quantico. Pokrewieństwa nie wykazano - ogłosiło FBI.

W 1955 r. matka zabrała 2-letniego Stevena i malutką Pamelę na zakupy. Gdy weszła do piekarni, wózek z dziećmi zostawiła na zewnątrz. Kiedy wróciła, dzieci nie było. Wózek z dziewczynką znaleziono kilka przecznic dalej. Chłopiec zniknął. 

Więcej o: