Niewinny "żart" z kokainą. Na lotnisku

- Czy to może należy do pana? - pytał agent federalny.

Tak wyglądał, według notatki służbowej agencji ds. bezpieczeństwa lotów (TSA), jeden z żartów kontrolera na lotnisku. Podczas testowania nowego, eksperymentalnego skanera firmy Northrop Grumman, podrzucał do bagażu niczego nie podejrzewających podróżnych torebkę z kreatyną, do złudzenia przypominającą kokainę.

Chwilę później padało poważne pytanie: - Czy to może należy do pana?

Podczas, gdy u większości pasażerów wystąpiłby zimny pot na skroniach, niektórzy z nich podchodzili do sprawy z uśmiechem na ustach. Jeden stwierdził ze wzruszeniem ramion, że nie ma pojęcia, co to może być. W odpowiedzi usłyszał: - Wiem, że to nie było w pańskiej torbie, bo to moja paczuszka. Pan wygląda na zbyt porządnego. Miłego lotu!

Mimo uśmiechu na twarzy, miłego podejścia oraz zamiłowania do żartów kontrolera, ktoś w końcu postanowił na niego donieść. Była to 22-letnia studentka Rebecca Solomon, którą żart doprowadził do płaczu i ataku paniki.

Kontrowersyjny żartowniś zachował swoją posadę. TSA skomentowało to w prosty sposób: - Pracownik okazał skruchę, i przyznał się, że popełnił błąd.

KDC

ZAPRASZAMY NA DESER.PL || FACEBOOK

Więcej o: